POIT #321: Siedzisz po uszy w kodzie i nie masz pojęcia co wrzucić na LinkedIn. Marka osobista w IT

 

Witam w trzysta dwudziestym pierwszym odcinku podcastu „Porozmawiajmy o IT”. Tematem dzisiejszej rozmowy jest marka osobista w branży IT.

Ten odcinek jest repostem wywiadu ze mną, udzielonego w ramach podcastu „Włam się w Temat” od firmy Net Complex, zajmującej się bezpieczeństwem IT.

W tym odcinku o marce osobistej w IT rozmawiamy w następujących kontekstach:

  • różnicach między marką osobistą a popularnością
  • korzyściach z rozpoznawalności w branży IT
  • określaniu celu i grupy odbiorców
  • pomysłach na wartościowe treści techniczne
  • syndromie oszusta i dokumentowaniu nauki
  • pokonywaniu obaw przed publikowaniem
  • regularności i długofalowym budowaniu marki
  • eksperymentowaniu z formatami i tematami
  • autentyczności w czasach treści generowanych przez AI
  • łączeniu eksperckiego wizerunku z ludzką twarzą
  • wyborze odpowiednich kanałów komunikacji
  • reagowaniu na krytykę, hejt i błędy w internecie

Subskrypcja podcastu:

Linki:

Pozostańmy w kontakcie:

 

Muzyka użyta w podcaście: „Endless Inspiration” Alex Stoner (posłuchaj)

Transkrypcja podcastu

To jest 321 odcinek Porozmawiajmy o IT, który jest ripostem wywiadu ze mną udzielonego

w ramach podcastu Włam się w temat od firmy Net Complex zajmującej się bezpieczeństwem IT. Rozmowa dotyczy marki osobistej w naszej branży. Notatkę, linki i transkrypcję znajdziesz na porozmawiajmyoit.pl/321. A jeśli myślisz o zmianie pracy albo po prostu masz do ślikania dalej na ogłoszeniach bez widełek, to zajrzyj na Solid Jobs. Tam wszystko jest na tacy. Wynagrodzenie, technologie, projekty. Bez zgadywania. Nazywam się Krzysztof Kempiński, tworzę ten podcast, napisałem też książkę Marka Osobista w branży IT. Jeśli lubisz ten podcast, udostępnij ten odcinek dalej albo zostaw ocenę w swojej appce. To jest dla mnie nieoceniona pomoc. A teraz odpalamy.

Cześć, dzień dobry. Dzisiaj porozmawiamy o Marce Osobistej w IT. Temat wydaje się oczywisty, ale wciąż jest wyjątkowo na topie. Zanim powiem Wam więcej o moim dzisiejszym gościu, w dzisiejszym odcinku włam się w temat, powiem Wam pewną anegdotę. Moi drodzy, ponieważ jak się przygotowywałam do tego podcastu, to korzystałam z AI, a nawiasem mówiąc, ja jestem dużą fanką Antropika akurat, więc przygotowując się merytorycznie do tematu właśnie marki osobistej IT, usłyszałam odpowiedź od Claude’a. Słuchaj, przed nagraniem musisz wiedzieć, że jest jeden człowiek, który ten temat właściwie zaorał, a nazywa się Krzysztof Kempiński i na ten temat wie absolutnie wszystko, więc jeśli nie jest Twoim gościem, musisz znać jego tezy, bo na pewno każdy ekspert będzie się do nich odnosił. Także według Kloda, ale również i moim, moim gościem jest wyjątkowy człowiek, który zdefiniował pojęcie marki osobistej w IT. Także moim dzisiejszym gościem jest właśnie Krzysztof Kempiński. Witam Cię serdecznie, Krzysztofie.

Dziękuję bardzo za zaproszenie. Witam Ciebie, witam wszystkich bardzo serdecznie. Po takim intro to już ciężko cokolwiek tutaj dodać, ale myślę sobie, że to też troszkę, świadczy o tym, że ten temat marki osobistej jest jeszcze do zagospodarowania, do odpowiedniego przedstawienia, co mam nadzieję tutaj w tej rozmowie też uczynimy.

No właśnie i od tego chciałam zacząć. Powiedz mi, jak w ogóle się czujesz po drugiej stronie mikrofonu?

Tak, zdarza mi się co jakiś czas występować w podcastach, czy właśnie w różnego typu wywiadach, aczkolwiek to jest oczywiście mniejsza część mojej aktywności w internecie, zdecydowanie częściej to ja odpytuję gości, ale to jest bardzo miła odmiana. Wiesz, nie wiem, czy też tak masz, czy nasi widzowie też tak mają, ale kiedy się o czymś mówi, trzeba sobie te myśli poukładać. Wtedy człowiek ma właśnie taką możliwość, żeby wniknąć nieco bardziej, lepiej zrozumieć sam siebie, więc ja osobiście traktuję to troszkę jako taką formę autoterapii, więc to też jest plus dla mnie.

No właśnie, bo poukładałeś w tym myśli i to całkiem dobrze. Nie tylko, bo przelałeś je na papier, napisałeś książkę o marce osobistej w IT i można naprawdę śmiało powiedzieć, że zjadłeś na tym temacie zęby. Ja się zgodzę z Clodem, że absolutnie zdefiniowałeś ten temat i nagrałeś też prawie 300 odcinków podcastów, więc powiedz nam jak to jest z tą marką osobistą w IT w 2026 roku.

Tak, myślę sobie, że ten temat jest coraz bardziej gdzieś tam na radarze osób z naszej branży. W momencie, kiedy ja zaczynałem ten temat poruszać kilka ładnych lat temu, to była zupełna egzotyka. Ludzie przychodzili gdzieś na te moje prelekcje związane z tym tematem, żeby posłuchać o temacie zupełnie takim odklejonym, można powiedzieć, od ich codziennych obowiązków, niekoniecznie rozumiejąc po co w ogóle ten temat jest istotny. Natomiast teraz mam wrażenie, że po różnego typu zmianach takich w naszej branży zaczynamy rozumieć, że nie tylko umiejętności techniczne, nie tylko te twarde skille są istotne, żeby nie było. Oczywiście one są niezbędne, gdyby tutaj absolutnie tego nie podważam, ale ten obraz inżyniera, tak szeroko rozumiany, musi być też uzupełniony o troszkę więcej. O takie aspekty, o których gdzieś ludzie z za wielkiej wody mówili już wiele lat temu, tam to była normalna część takiego układania sobie kariery.

Kolejnego progresu w tej karierze, u nas to zupełnie nie był temat poruszany. Myślę, że teraz zrozumieliśmy, że aby nieco bardziej być atrakcyjnym na rynku pracy, chociażby tych takich benefitów czy korzyści wypływających z bycia silną marką osobistą w IT jest zdecydowanie więcej. Aby wzmocnić tą swoją pozycję, trzeba też zadbać o widoczność, trzeba zadbać o to, żeby ludzie w naszym otoczeniu, być może rekruterzy, wiedzieli kim my właściwie jesteśmy, co umiemy, co sobą reprezentujemy, jaką wartość dostarczamy, wtedy jest zdecydowanie prościej.

Właśnie, takim najczęstszym pytaniem, bo przyznam szczerze, że zrobiłam taki mini wywiad środowiskowy i najczęstszym pytaniem, które padało od osób, z którymi rozmawiałam właśnie ze środowiska IT, to o czym właściwie oni mają pisać? Dlatego, że uważają, że ich codzienna praca jest nudna dla takiego zwykłego odbiorcy, dlatego, że to jest często setki stron kodu pisanych przez miesiące i oni nie widzą nic ciekawego w tej swojej pracy. Więc właściwie o czym w ogóle pisać? Czy na przykład komentować trendy, czy pisać o swojej pracy, czy prowadzić właśnie jakiś taki daily, może vlog? Jakie ty masz z powstrzeżenia na ten temat?

To jest właśnie ta różnica, która stoi pomiędzy, nazwałbym to celebryctwem, a marką osobistą. Celebrytom zależy, żeby maksymalnie szeroko o nich wiedziano, obojętnie co. Nie ma to za bardzo znaczenia. Natomiast w przypadku marki osobistej musimy sobie jasno na początku jej budowania powiedzieć nie tylko po co ją chcemy robić, oczywiście tych powodów może być wiele, chęć lepszego właśnie spozycjonowania się na rynku pracy, jakiejś podwyżki, być może dodatkowego dochodu z różnego typu kursów, powodów jest mnóstwo. Gdy już zrozumiemy po co właściwie chcemy pracować nad marką osobistą, to musimy sobie jasno powiedzieć kto powinien o nas wiedzieć. Marka osobista to nie jest szeroka rozpoznawalność, maksymalnie szeroka, żeby docierać do szerokiego grona odbiorców. To jest takie bardziej punktowe sprecyzowanie, kto powinien o nas wiedzieć. Jeśli celem budowania marki osobistej jest szeroko rozumiana rekrutacja, rynek pracy, to pewnie będziemy gdzieś chcieli rekruterów celować. Natomiast jeśli chcemy chociażby mieć lepszą pozycję na przykład w firmie, w której pracujemy, no bo ten zakres marki osobistej może być różny. To od razu niekoniecznie znaczy, że my musimy tworzyć bloga, kanał na YouTube czy cokolwiek takiego. My możemy markę osobistą z powodzeniem rozwijać w obrębie firmy, jeśli to jest właśnie naszym celem. W takim przypadku to być może specjaliści z podobnej działki technologicznej z naszej firmy powinni coś o nas wiedzieć. Dąży do tego, żeby jasno sobie sprecyzować, kto powinien o nas coś tam wiedzieć. I w tym momencie, jeśli wiemy już, kto jest tą, można powiedzieć, personą, do której trafiamy, no to odpowiedź na pytanie, o czym chcemy mówić albo za pomocą jakich kanałów chcemy do tych osób docierać, staje się zdecydowanie prostsza. Jeśli chociażby wrócę do tego rynku pracy, to być może LinkedIn jest właśnie odpowiednim wyborem. Taka ekspercka marka osobista jest na naszym radarze, no to być może blog. Ale musimy też mieć świadomość, że taka autorska twórczość, że tak to nazwę, czyli tworzenie postów, filmów, podcastów, to jest tylko jedna z możliwości. Natomiast my równie dobrze możemy markę osobistą budować udzielając się w komentarzach na przykład w Linkedinie pod postami bardziej zasięgowych osób. Po pewnym czasie takiej aktywności w ramach osób, które wokoło tej osoby gdzieś tam krążą i czytają wpisy, będziemy bardziej rozpoznawalni. Być może nawet autor, bo w pewnym czasie zacznie zauważyć, że jakieś tam nazwisko zaczyna się częściej powtarzać. Więc w ten sposób też możemy markę osobistą, rozwijać jak najbardziej. O czym pisać właśnie zależy od tego, do kogo chcemy trafić.

Częsty taki problem osób już doświadczonych z 10, 15, 20-letnim doświadczeniem, polega na tak zwanym syndromie oszusta. Czyli wydaje nam się, że właściwie to, co my wiemy, to jest na tyle oczywiste, to jest na tyle jasne. Każdy to wie przecież, o czym tu w ogóle mówić. No oczywiście to nie jest prawda, trzeba sobie zdawać sprawę z występowania w ogóle takiego.

Syndromu. To, że już praktycznie wszystko napisano na prawie każdy temat techniczny, to nie jest problem, bo to nie chodzi o to, żebyśmy tylko przekazywali suchą wiedzę. Do tego modele AI mogą się też doskonale nadawać. Natomiast nasze takie osobiste ujęcie tematu, nasze doświadczenia, nasze nauki, problemy, z którymi się zmagaliśmy, w momencie, kiedy ten temat gdzieś tam oponowaliśmy, to jest właśnie taka unikalna, cecha, która jest niezbędna do tego, żeby mówić o marce osobistej. No wiesz, wyobraź sobie, że idziesz do sklepu, chcesz kupić, nie wiem, pastę do zębów, a tam, wiesz, pięć, sześć tubek identycznych, w identycznej cenie, w identycznym składzie, w identycznym opakowaniu. No trudno byłoby dokonać wyboru. Tak samo jest z marką osobistą. To, że tam w środku jest taki sam skład tej pasty, czy ten podobny content, o którym my mówimy, to nie jest problem. My musimy to ubrać w pewną unikalną wartość, którą chcemy dostarczyć. Bardzo często taką unikalną wartością są właśnie nasze doświadczenia, które zdobyliśmy właśnie, zmagając się, że tak powiem, z tym tematem. Innym, mocno może odbiegłem w dygresję, ale takim innym problemem. Który występuje właśnie w tym aspekcie, obok tego syndromu oszusta charakterystycznego dla osób doświadczonych jest problem z kolei z drugiej strony, czyli osób początkujących, którzy zastanawiam się, no ja doprostartuję, prawda, właściwie nie zdobyłem jeszcze zbyt dużo doświadczenia, ta moja wiedza jest ograniczona, o czym to w ogóle pisać. Wtedy poleca się dokumentowanie swojego procesu nauki, też opieranie się na tych doświadczeniach, które zdobywamy, na wiedzy, którą pozyskujemy i tłumaczenie to w bardzo przystępny sposób, bo, to jest pewnie analogiczny problem jak na uczelniach chociażby. Tłumaczenie profesora z dziesięciolatami, doświadczenia jest mniej przystępne niż kogoś, kto dopiero przed chwilą ten temat gdzieś tam rozgryzał, który stosuje inny język itd. Więc nie bójmy się, nie powinniśmy widzieć problemu w tym, że ten temat został już wielokrotnie napisany. To nasza unikalna perspektywa jest najważniejsza.

No właśnie, bo ja za dobrze mówisz o tym, jak zacząć i teraz wiele osób też ma taką wewnętrzną blokadę w ogóle przed tym, żeby zacząć. Jak sobie z tym radzić? Masz na to jakiś taki złoty sposób?

Nie wiem, czy złoty, bo to oczywiście każdy ma jakieś swoje inne potrzeby i sposoby na złamanie tej bariery, ale im wcześniej zaczniemy, tym łatwiej, bo wtedy po pierwsze, że nasze oczekiwania są mniejsze. Jest dużo większy taki czas na dokonywanie prób, prawda? Nawet jeśli jakieś podejście się nie uda, jeśli z tym linklinem nam nie wyjdzie, no może spróbujemy sobie coś ponagrywać na YouTube’a. Mamy znacznie więcej czasu na próby, więc w momencie, kiedy próbujemy zbudować markę osobistą, mając już 10-20 lat doświadczenia, no to wtedy chcemy od razu robić rzeczy bardziej perfekcyjnie, lepiej, żeby nie spalić, że tak powiem. Tego startu, a kiedy mamy zupełnie początkujący etap startu w IT, wtedy mamy też więcej czasu na próbę. Więc polecałbym nie odwlekać tego, nie czekać aż już będziemy stuprocentowo gotowi, bo tak nigdy nie będzie. Startujmy z tym co mamy. Warto też rozpoczynać od bezpiecznego nam środowiska. Na przykład jeśli określimy sobie, że być może chcielibyśmy zostać prelegentem, że jak gdyby to jest sposób na budowanie marki osobistej, no to wtedy… Rozpoczynanie od prelekcji wewnątrz firmy, wewnątrz zespołu, w którym pracujemy. Tego znanego, obeznanego, bezpiecznego dla nas środowiska przyjdzie nam zdecydowanie prościej. Później na przykład jakieś meetupy takie bardziej lokalne i dopiero później te konferencje ogólnokrajowe. W przypadku budowania takiego kontentu pisanego, zanim wystartujecie sobie z blogiem. Oczywiście to też jest jakaś opcja, w sensie nie twierdzę, że nie, ale może lepiej jest próbować pokomentować wpisy innych. Oczywiście zakładam, że poruszamy się nadal wokoło tego tematu czy technologii, w której chcemy tę markę osobistą budować. Czyli drobne kroki na początku, które nie będą olbrzymim wysiłkiem. Gwarantuję, że w momencie, kiedy rozpoczniecie budowanie marki osobistej, to nie będzie od razu olbrzymi zasięg. Te statystyki będą raczej smutne. Niestety ten okres trzeba jakoś na początku przetrwać, więc takie rozpoczynanie powoli nam też pozwoli trochę zmniejszyć ten ból wejścia właśnie w tworzenie kontentu.

To jest efekt takiej kuli śnieżnej, a powiedz mi jaki sobie dać czas, żeby tak na spokojnie do tych statystyk podchodzić, bo faktycznie to bywa bardzo niechęcające, kiedy widzimy jedną łapkę w górę pod naszym postem albo w ogóle brak tego zasięgu, jak do tego tak podejść rozsądnie?

Tak, tworzenie marki osobistej to jest zdecydowanie maraton, a nie sprint i z tą świadomością trzeba do tego podejść. To jest też, nawiasem mówiąc, jeden z częstych problemów, błędów wręcz, które widzę u osób, które mają taki pomysł, żeby sobie stworzyć jakiś kurs, prawda? Wiele lat doświadczenia w danej technologii, chcieliby jakoś to spieniężyć, stworzyć właśnie jakiś może kurs online. Gdzieś tam usłyszały, że ten kurs online się lepiej sprzeda, jeśli jakaś społeczność wokół tej osoby będzie się już tworzyła, czy będzie zgromadzona.

No i rozpoczynają jak gdyby równocześnie z tworzenia materiałów do kursu, też tworzenie marki osobistej. Ta perspektywa czasowa jest kompletnie inna, w sensie tworzenie marki osobistej wymaga zdecydowanie więcej czasu i właśnie trzeba być tego świadomym. Jeśli pytasz o jakieś konkretne wartości, dni, nie wiem, cokolwiek takiego miesiące, ja myślę, że taką realną perspektywą to jest około roku. W sensie próba zweryfikowania czy ta nasza marka osobista rozpędza się bardzo szybko wcześniej zazwyczaj kończy się tym, że gdzieś tam się zniechęcamy i zarzucamy kolejne działania. Więc raczej postawiłbym sobie taką perspektywę, jeśli zacznie to być widoczne szybciej, no to oczywiście na plus, ale też się nie rozczarujemy. Ale będąc jeszcze przy tym temacie, to ja myślę, że ważniejsze nawet jest, żeby podejść do tego tak bardziej strategicznie. Bo wiesz, ja kiedy występuję na gdzieś tam jakieś prelekcje daję i tak dalej, związane z marką osobistą, to, Zawsze na widowni znajdzie się ktoś. Kto powie, że no ale ja mam takiego kolegę, który nic nie zrobił w kierunku marki osobistej, a wszyscy go znają, tak w firmie jest, wiesz, jak jest jakiś problem danego typu z daną technologią, wszyscy wiedzą, że to trzeba iść do tej osoby i tak dalej. I tak też się da. W sensie można sobie wypracować markę osobistą. Nie podchodząc do tego strategicznie, świadomie. To się będzie działo niejako po drodze, jeśli wykonujemy faktycznie dobrą pracę, dostarczamy wartość, pozwalamy, żeby inni o nas coś tam wiedzieli. Tak się da. To, o czym ja tutaj będę i chcę dzisiaj powiedzieć, to jest raczej takie tworzenie marki osobistej w sposób zaplanowany, strategiczny, kiedy my wiemy, po co to robimy, co chcemy osiągnąć, podchodzimy do tego z głową. Myślę sobie, że bardzo ważne przy takim podejściu jest to, żebyśmy my sobie zaplanowali, zabukowali w kalendarzu, obojętnie kiedy to będzie, że na przykład poświęcamy, dajmy na to godzinę, dwie w tygodniu, co tydzień w określony dzień na pracę związaną z marką osobistą. Bo jeśli to będzie w taki sposób szarpany w sensie, wiesz, idziesz na konferencję gdzieś tam ktoś coś mówi o marce osobistej czujesz tą motywację, inspirację ruszasz z blogiem, pojawiają się trzy wpisy i koniec, no to to nie ma sensu to jest kompletnie, stracony czas natomiast jeśli to będzie jak gdyby elementem twojego tygodnia wręcz, tak, w tym czasie wiesz że masz poświęcić czas na jakieś nie wiem, stworzenie posta, cokolwiek będzie elementem komunikacji twojej marki to wtedy ta konsekwencja, z biegiem czasu przyniesie znacznie lepsze efekty niż takie pojedyncze zrywy. W przypadku marki osobistej konsekwencja jest niezwykle istotna, lepiej po trochu, ale regularnie.

Jestem jeszcze ciekawa, dlatego że ja zawsze tak mówiłam, że każdy sukces to też pasmo porażek i zastanawiam się, czy i kiedy, w którym momencie ten content na przykład zmienić i kiedy zobaczyć że on faktycznie nie przenosi efektów że na przykład wstrzeliliśmy się niekoniecznie w tą niszę czy w ten wektor, w którym byśmy chcieli i który by po prostu zassał, mówiąc tak typowo marketingowo Jasne,

Jasne Wiesz, to tworzenie kontentu to jest zawsze eksperymentowanie i nigdy nie będzie tak, że coś, co się raz sprawdziło, będzie działało wiecznie. Wiecznie… Mówi się, że coś, co Cię doprowadziło do punktu A, niekoniecznie pozwoli Ci pójść, zaprowadzi Cię dalej do punktu B. Ja tworząc różnego typu content już kilka ładnych lat, też ciągle eksperymentuję, ciągle zmieniam, trendy się zmieniają, więc trzeba być troszeczkę, też i na topie tego, co obecnie się, że tak powiem, klika, ale też po prostu sprawdzać, że to byłoby chyba, myślę sobie, niemądre, jeśli byśmy nie próbowali weryfikować, czy te nasze treści docierają do osób i wywołują odpowiednie reakcje. To byłoby według mnie porównywalne do sytuacji, że siedź cicho w koncie i znajdą cię. Coś, co jest kompletnie mitem i nieprawdą. Jak gdyby musimy dążyć do tego, żeby przynajmniej próbować oszukiwać, te algorytmy platform społecznościowych, dokonując różnych eksperymentów. I myślę, że tyle. Tutaj nie ma innego sposobu niż eksperymentowanie, sprawdzanie, co działa. I taka myślę też zdrowe inspirowanie się konkurencją. W sensie musimy na tym etapie, czy też w tym procesie rozwoju marki osobistej w pewnym momencie znaleźć swoją unikalną wartość. Być kimś, kto różni się nieco przynajmniej od konkurencji, ale nic jest to i na przeszkodzie, żebyśmy inspirowali się przynajmniej, na początku tym, co konkurencja robi, żebyśmy, byli w stanie i weryfikowali, co tam działa, być może coś podpatrywali, ale zawsze dodawali swoją unikalną wartość, coś, co od razu będzie przychodziło na myśl komuś, kto pomyśli o twojej marce osobistej.

Czytałam takie zestawienie, że LinkedIn w Polsce to miliony kont, ale właściwie to tylko 2% tych kont cokolwiek publikuje. Więc właśnie tutaj się zastanawiam nad tą konkurencją, czy to faktycznie jest tak, że konkurujemy z tłumem, czy może konkurujemy z ciszą? Zgadzasz się z tym, czy raczej masz inne zdanie na ten temat?

Tak, zwłaszcza porównując to do gdzieś tam Stanów czy do szeroko rozumianego Zachodu, tam więcej jednak jest na korzyść tej grupy osób, która coś tworzy. U nas faktycznie nie ma tego dużo, jest znacznie więcej konsumentów treści niż twórców. I wiesz, ja cały czas zachęcam do tego, żeby osoby, które gdzieś tam wkraczają w ten świat marki osobistej w IT, żeby tworzyły na przykład swoje kanały na YouTubie, czy podcasty, czy nawet blogi, bo tego wcale tak dużo nie ma. A myślę, że tworzenie posłów na LinkedIna też tutaj pod to podchodzi. Wcale nie ma aż tak dużo tych treści, zwłaszcza eksperckich, zwłaszcza z jakiejś węższej specjalizacji, niż nam się może wydawać. Tutaj to może nie jest taki zupełnie niebieski ocean, ale na pewno daleko jeszcze mu do czerwonego i nie musimy aż tak bardzo konkurować. Warto próbować, warto myślę tworzyć nowe kanały, nowe blogi. Ta technologia gna strasznie do przodu, więc mało jest takich obszarów technologicznych, gdzie ta konkurencja jest na tyle olbrzymia, że nie będziemy się w stanie przebić tworząc w języku polskim.

No właśnie, a czy my jako twórcy też powinniśmy się bać tego wysypu tych ekspertów właśnie spowodowanych chociażby przez dostępność AI? Czy to nie jest przypadkiem tak, że dzisiaj nie jest trudno zostać ekspertem? I właśnie tutaj się pojawia moje pytanie, czy właśnie być ekspertem w konkretnej dziedzinie, czy może być bardziej autentycznym? Czy budowanie marki osobistej w taki sposób może sprawić, że człowiek zaczyna po prostu grać kogoś, kim nie jest? I jak to wyważyć tak najbardziej rozsądnie? Czy korzystać z tego AI, czy na przykład pisać i wyłącznie z własnej ręki, własnymi słowami i tworzyć taką autentyczną markę i to się sprzeda?

Tak, myślę, że jedno jakoś nie przeszkadza drugiemu. Wiesz, w tym tworzeniu marki osobistej, która właśnie jest maratonem, a nie sprintem, myślę sobie, że niezwykle ważne jest, żeby zostać właśnie autentycznym, bo bardzo trudno jest na przestrzeni roku, dwóch, trzech, czterech ciągle udawać. W sensie to jest na tyle duże obciążenie psychiczne, że tak powiem, emocjonalne, że po prostu temu nie podołasz. To jest zdecydowanie za dużo. To jest jedna rzecz. Druga rzecz, w przypadku marki osobistej, my musimy mieć ten unikalny wyróżnik. Coś, co od razu przychodzi do głowy, jeśli myślisz o danej osobie. I znowu, to jesteśmy w stanie zrozumieć. W miarę prosto osiągnąć, będąc autentycznym, bo każdy z nas na swój sposób jest unikalny, wiem, brzmi być może jak jakiś coach, ale tak faktycznie jest i oparcie się na tym po prostu jakim się, jest, jest najprostszym sposobem na to, żeby ten unikalny wyróżnik sobie znaleźć. Oczywiście jest tak, że teraz tego contentu, tego AI-slope jest mnóstwo. Mnóstwo. Myślę sobie, że jak wiele różnych mód technologicznych, ten trend też gdzieś się wypłaszczy, zmniejszy, ograniczy w sposób mniej lub bardziej naturalny. Platformy społecznościowe też będą w jakiś sposób ten content po prostu gdzieś tam ograniczały. Natomiast jestem absolutnie daleki od tego, żeby się obrażać na AI, że pozwala tworzyć content w miarę szybko, dużo, że jesteśmy w stanie wręcz zalewać platformy społecznościowe tym contentem. Sam posiłkuje się różnego typu pomocą ze strony AI i myślę sobie, że takie zdrowe wyważenie jest bardzo istotne.

Często pojawia się w przypadku marki osobistej takie pytanie, czy ja muszę pokazywać swoje życie prywatne, czy tylko opieranie się na tych profesjonalnych aspektach mojego życia jest wystarczające. I odpowiedź jest taka, że, Da się tylko i wyłącznie tworzyć markę osobistą taką ekspercką, opierając się na to, jakich projektów się podejmujemy, na jakie konferencje jeździmy, jakie oprogramowanie open source stworzyliśmy itd., itd., itd. Ale marka osobista jest adresowana do ludzi, nie do AI, nie do botów, nawet nie do platform społecznościowych, tylko do ludzi. I ponieważ jesteśmy właśnie zbudowani w taki nieokreślony sposób, to naturalnie interesuje nas to, co dzieje się też w życiu innych. Nawet jeśli sobie nie zdajemy z tego sprawy, to, nasze oko szybciej się złapie na tego typu content, więc możemy wprowadzić do tej naszej komunikacji marki osobistej nieco życia prywatnego, ale, nie gdzie byliśmy na wakacjach albo co tam zjedliśmy na śniadanie, tylko na przykład właśnie jakieś, że tak powiem zakulisowe rzeczy związane z naszym wyjazdem na konferencję branżową. W sensie tutaj bardzo łatwo można pogodzić, czy połączyć te dwa światy, pokazać trochę życia prywatnego, że spotkałem się z taką osobą, że zrobiłem sobie zdjęcie z kimś tam rozpoznawalnym, jakkolwiek. Pokazujemy trochę tego życia prywatnego, ale gdzieś nadal w połączeniu z tym profesjonalnym wymiarem, który chcemy pokazać. No i właśnie, myślę sobie, że to pozwoli nam wyjść dużo bardziej na człowieka w tej komunikacji marki osobistej, a nie tylko ktoś, kto robi kopiuj w klej z czata GPT i wrzuca ładnie zaokrąglone zdania, które są przesiąknięte wiedzą, ale mało jest tam w tym człowieka. Nawet jeśli ktoś, bo znam też takich twórców, którzy w pełni opierają się na, kontencie generowanym przez AI, ale trzeba tutaj jasno zaznaczyć, że te osoby spędziły dużo czasu douczając na różne sposoby albo pokazując jaką osobą są, jaki kontent tworzą. Żeby nauczyć właśnie AI tworzyć coś w podobnym stylu. Zamykając to może takim ostatnim zdaniem, jeśli rozpoczniemy komunikację marki osobistej od tego, że od razu zaczniemy generować generyczny content, poprzez AI, no nie wróżę sukcesu, ale jeśli mamy już tego contentu dużo zbudowane i na podstawie tego jesteśmy w stanie, jako pokierować, nakierować AI, jacy jesteśmy, to jestem skłonny powiedzieć, że wykorzystując te narzędzia możemy przyspieszyć jeszcze do tworzenia naszej marki osobistej.

Ja jeszcze wrócę do jednego tematu, bo zahaczyłeś o jeden bardzo ciekawy wątek o tym, żeby właśnie pokazywać swoje życie prywatne i zastanawiam się, czy to nie jest przypadkiem tak, że społecznie my faktycznie tego pojagniemy i chociażby to widać troszeczkę po LinkedIn, że na samym początku, początkowe założenia Linkedina były takie typowo naukowe, a teraz mam wrażenie, że mamy praktycznie daily life typowego Facebooka i jestem ciekawa, czy to jest trend, czy już mus, że faktycznie marka osobista będzie wiązała się z tym, że będziemy się pokazywać.

Tak, wiedza jest teraz bardzo dostępna i jest niemalże za darmo. Nie możemy tylko opierać naszej marki osobistej na tym, że będziemy takim tutorem, kimś kto wykłada wiedzę, ktoś kto przekazuje wiedzę, bo znacznie łatwiej, może nie łatwiej, ale po prostu mamy jako konsumenci treści wiele teraz alternatyw do tego, skąd tą wiedzę czerpać. Więc musimy nieco bardziej właśnie iść w ten kierunek ludzki, że tak to nazwę, i spróbować przeskakiwać pewne ograniczenia, które kontent generowany przez AI. Charakteryzuje się. I właśnie wejście na ten trochę taki wymiar ludzki, oczywiście z pewnym smakiem, z pewnym wyczuciem, bo przesada też nie jest dobra. Nie zapominajmy, że tworzymy markę osobistą ekspercką w IT, a nie właśnie kreujemy się na celebrytę. Myślę sobie, że to może być przydatne, w sensie może pokazywać, że za. Tym profilem na LinkedInie, dajmy na to, czy za tym blogiem stoi konkretna osoba, która ma taką, a nie inną osobowość, takie, a nie inne doświadczenia, opinie. To jest w ogóle też istotne, jeśli chodzi o markę osobistą, że marka osobista tak naprawdę istnieje… Można powiedzieć górnolotnie, w głowach i sercach innych. Jest tam ten człon w nazwie osobista, ale co tak naprawdę inni właśnie odbierają nas i to jest ta nasza marka osobista. I ten odbiór u innych osób, naszej osoby, opiera się nie tylko na, można powiedzieć, suchym przekazie wiedzy, na udowodnieniu, że my wiemy coś na jakiś temat, ale to jest znacznie szerszy zakres odczuć, takich opinii na nasz temat, jakichś wartości, które się pojawiają w momencie, kiedy ktoś myśli o nas. No i pewnie trudno jest przekazać na przykład, nie wiem, w poście na blogu czy na LinkedInie tego typu rzeczy. Jeśli my się tylko opieramy na mówieniu o nowych frameworkach, technologiach i chmurach, musimy gdzieś tam dodać trochę tego, na czym nam zależy, co jest dla nas istotne, jakie opinie mamy na jakiś temat, żeby w pełni taką zbudować kompletną właśnie markę osobistą. To jest wręcz niezbędne. Myślę sobie, że tak jak słusznie zauważyłaś, w dzisiejszych czasach wręcz kluczowe.

Właśnie nad tym się zastanawiam, czy rynek rekrutacyjny, on się aż tak bardzo zmienił względem lat, bo kiedyś szukaliśmy człowieka, który firma konkretny jest tak technologiczny. Dzisiaj już szukamy osobowości, która będzie współgrała z naszą firmą. Jestem ciekawa, czy faktycznie, tak jak kiedyś się mówiło, że jak nie masz Facebooka, to nie istniejesz, czy analogicznie możemy powiedzieć, jak nie publikujesz w internecie o tym, kim jesteś, co robisz i nie prowadzisz tej marki osobistej, to nie ma Cię na rynku pracy?

Wiesz co, nie do końca się z tym zgodzę. To znaczy, oczywiście znacznie prościej jest, jeśli faktycznie jesteśmy rozpoznawalni w taki, a nie inny sposób, albo przynajmniej można sprawdzić w jakiś sposób, kim my jesteśmy w internecie. A to osiągamy poprzez publikacje różnego typu contentu, różnego typu materiałów. To jest jedna z możliwości. Ale tak jak mówiłem na początku, Ten zakres marki osobistej może być różny i oczywiście my tak domyślnie, defaultowo wręcz, myśląc, mówiąc o marce osobistej, wyobrażamy sobie, że to jest marka, która istnieje w internecie, bo obecnie internet taki szeroko rozumiany, ażkolwiek to jest worek różnych kanałów, jest na tyle oczywisty, na tyle szeroko dostępny, że jak gdyby z tym utożsamiamy istnienie marki osobistej. Ale tak niekoniecznie musi być, bo znam osoby, które na przykład swoją markę osobistą budują, będąc tylko i wyłącznie prelegentami na konferencjach. I wówczas oczywiście można powiedzieć, że w jakiś sposób publikują ten przekaz, tą komunikację, ale on rzadko jest dostępny w internecie. Tak też się da. Drugi, trzeci już pewnie zakres istnienia marki osobistej to jest taki zakres wewnątrz firmowy. I można by powiedzieć, no okej, ale jak to się ma do rynku pracy, skoro my jesteśmy rozpoznawalni w jakiś tam sposób, mamy markę osobistą wewnątrz firmy, jak to się ma do rynku pracy? Okazuje się, że ten tak zwany ukryty rynek rekrutacyjny, czyli wszystko to, co jest elementem poleceń, na stanowisko, wręcz nie otwierania takich publicznych rekrutacji, tylko robienia takich wewnętrznych albo po prostu gdzieś tam po znajomościach. Od pracowników rekrutacji, to jest całkiem duży kawałek tortu. Trudnomierzalny oczywiście i trudno jest powiedzieć jak duży, ale wiele osób miało z tym do czynienia. Więc wówczas ta marka osobista nawet zbudowana wewnątrz jakiejś tam firmy, może nam dawać całkiem duży, wiesz, taki pakiet startowy, jeśli chodzi właśnie o uczestniczenie w rekrutacjach, które nie są gdzieś tam na job boardach dostępne, albo nawet na stronie firmowej. Więc jak gdyby nie można powiedzieć, że warunkiem koniecznym do zbudowania marki osobistej w IT jest publikowanie treści w internecie. Pewnie, najczęściej się tak właśnie spotyka, najczęściej się tak widzi, ale są też inne sposoby, z których można skorzystać, jeśli takie, można powiedzieć, publiczne wystąpienia, no bo obojętnie, czy to będzie, no nie wiem, gdzieś tam wystąpienie przed kamerą, wywiad w podcaście, czy też napisanie postu na LinkedIn, to jest rodzaj wystąpienia publicznego. Jeśli to nam nie przychodzi łatwo gdzieś mamy z tym różnego typu obawy, to też da się inaczej do tego tematu podejść.

No właśnie, jak już jesteśmy przy tych kanałach, bo tych możliwości mamy naprawdę ogrom i gdybyś miał wybrać i powiedzieć co według Ciebie ma sens, jakie kanały mają sens i jakie możliwości, na przykład na tym samym początku, to co byś wybrał?

Tak. Zanim może o tym słów kilka, to tylko wspomnę, że ten wybór kanału, w którym będziemy komunikować markę osobistą, zależy od dwóch rzeczy. Po pierwsze, czy w tym kanale są osoby, do których my chcemy dotrzeć. Bo jeśli chcemy zbudować markę osobistą, eksperta z wieloletnim doświadczeniem, to czy automatycznie wybierzemy TikToka? Oczywiście też się pewnie tak da, ale nie jest to optymalny wybór z wielu różnych przyczyn. Ale jeśli chcemy tworzyć markę osobistą wśród osób początkujących w IT, no to może TikTok będzie najlepszym wyborem, prawda? Więc jak gdyby patrzymy na początku, czy w danym kanale poruszają się osoby, do których chcemy dotrzeć. Druga rzecz, z racji na to, że tworzenie marki osobistej to jest maraton, Więc powinniśmy wybrać przynajmniej ten pierwszy kanał medialny jako kanał, w którym tworzenie treści przychodzi nam w miarę łatwo. Bo jeśli będziemy musieli się zmuszać do tego, żeby nagrywać filmy, żeby pisać blog posty, żeby publikować jakieś rolki i to nam nie przychodzi łatwo, musimy z tym walczyć, to jest gwarancja porażki na samym początku już. A więc najlepiej byłoby, jeśli wybrać coś, co nam przychodzi w miarę łatwo. Jeśli pisanie jest tym właśnie sposobem wyrażania siebie, no to być może blog, jeśli preferujemy gdzieś tam audio, no to być może podcast.

Dobór tych dwóch rzeczy, gdzie są osoby, do których chcemy dotrzeć i co nam w miarę przychodzi łatwo, jest takim, można powiedzieć, przepisem na to, żeby wystartować. No i teraz tych różnych kanałów jest mnóstwo, tak jak zaznaczyłaś. Blogi nadal żyją pomimo tego, że się wiele razy wieszczyło, że już tam ich nie ma świetnie nadają się nadal do przekazywania treści takich związanych z IT, kodu, jakichś diagramów, i tak dalej to nadal się tam dobrze, sprawdza nadal ludzie czytają blogi pomimo tego co się gdzieś tam mówi LinkedIn często. Też sprawdzi się jak najbardziej z dwóch powodów Po pierwsze, jest to nasze takie wirtualne CV, taka wizytówka, więc możemy połączyć budowanie właśnie tej wizytówki z publikowaniem treści. Tak jak powiedziałaś, relatywnie w Polsce jeszcze mało osób tworzy versus konsumuje, więc jest tutaj duże pole do manewru. Postawienie na wystąpienia publiczne, czyli takiego typu prelekcje itd., Oczywiście jest tam ta bariera wejścia, ten próg jest pewnie wyżej, ale wielu organizatorów konferencji narzeka na to, że tam się ciągle te same osoby przewijają, że brakuje tej tak zwanej świeżej, młodej krwi. Pomimo obaw wielu osób wcale nie jest tak trudno dostać się jako prelegiat na takie duże konferencje. Tam ciągle brakuje właśnie tych osób, które mogłyby coś sensownego powiedzieć. I to jest bardzo fajny sposób, żeby dotrzeć od razu do ściśle określonej grupy, bo tam przychodzą osoby zainteresowane tematem. No i nie ma co, będąc gdzieś tam na scenie, od razu uzyskujemy wiele punktów takiego prestiżu i eksperckości, więc jak najbardziej się da. Kanałów na YouTubie, podcastów nadal jeszcze w Polsce brakuje, zwłaszcza takich bardziej precyzyjnych, sfokusowanych na jakimś tam temacie, to się nadal świetnie sprawdza, ale wiesz, no też znam osoby, które tworzą content na TikToka, osiągają tam jakieś kosmiczne ilości viewsów i oczywiście to też ma sens, w sensie jak najbardziej się da. Musimy tylko wyważyć, czy poleganie na platformie, którą kontrolujemy jest jakimś kluczowym aspektem, typu na przykład blog, podcast, czy też nie ma to dla nas znaczenia i LinkedIn jest, czy YouTube jest ok, godząc się z tym, że pewnego dnia możemy się obudzić z faktem, że ktoś nam coś tam zamknął. To jest pewnie temat drugorzędny. Więc tak, jak gdyby nie jest do końca super istotne, czy to akurat w tym momencie LinkedIn jest na topie, czy może blogi są na topie. Bardziej istotne jest to, żeby skupić się na tym, gdzie są potencjalni odbiorcy tej naszej marki osobistej i gdzie tworzenie treści przychodzi nam w miarę przystępnie.

Ja mam jeszcze jedno pytanko, dlatego, że mówi się o Majce Osobistej i o publikacjach względem samych korzyści. Ja się z tym jak najbardziej zgodzę, ale jest też druga strona medalu. Wiadomo, że są odbiorcy, którzy mogą się na przykład nie zgadzać z naszym punktem widzenia. Pojawia się hejt, pojawia się też gdzie teść obraca się po prostu przeciwko nam. Czy miałeś taką sytuację, że faktycznie trzeba było obronić tego swojego zdania i tutaj się pojawia też presja, a jak wiadomo internet nie zapomina nam niestety takich wpadek.

Zgadza się. Wiesz, relatywnie mało jest hejtu, jeśli chodzi o IT, bo tam bardzo często przekazujemy treści merytoryczne, treści, które nie są, nie polaryzują w jakiś duży sposób tej grupy naszej odbiorczej, ale tak, oczywiście zdarza mi się, wiesz, całkiem Nawet niedawno, publikując podcast o rekrutacji, czy o przygotowaniach, osób początkujących do procesu rekrutacji w IT, to oczywiście wylało się tak. Osoby, które są sfrustrowane tym, że teraz jest znacznie trudniej wejść do IT, musiały pewnie znaleźć upust tej swojej frustracji. I teraz oczywiście są dwa aspekty, które trzeba poruszyć. Pierwszy jest to, czy faktycznie jest to komentarz, który jest celowany w nas, komentarzem jakimś merytorycznym, który warto wziąć pod uwagę. Oczywiście feedback jak najbardziej warto wziąć pod uwagę. Karmienie troli nigdy się nie sprawdza. W sensie próba nawracania kogoś, udowadniania, że nie ma racji. W większości przypadków właściwie jest bezcelowa. Nie ma to żadnego sensu. Zdarzyło mi się dosłownie na palcach jednej ręki, mogę policzyć, kiedy usunąłem komentarz. Uważam, że to jest jak najbardziej w porządku. To jest nasze miejsce w internecie, gdzie my tworzymy treść i jeśli nam się. Nie klei to, że nie pasuje to, że ktoś nas bezsensownie obrzuca błotem, ja nie mam absolutnie żadnych tutaj problemów, żeby takie rzeczy usuwać, ale zaznaczam, że to są pojedyncze, sporadyczne, bardzo sporadyczne przypadki, zwłaszcza w IT. W takim temacie, który z zasady nie jest kontrowersyjny. Raczej większość tego typu komentarzy mam pod podcastami czy tam filmami na YouTube, które są, nie właśnie techniczne, tylko raczej związane z branżą jako taką. Kiedyś, pamiętam, całkiem sporo tego typu rzeczy było pod podcastem dotyczącym, wypalenia zawodowego, takiej sytuacji z zdrowiem psychicznym w IT. No ale to są właśnie już wykraczające poza technikalia, a raczej skupiające się na jakichś tam procesach takich społecznych, tak to bym pewnie określił.

No nie myli się ten, kto nic nie robi, także wiadomo, że każdy z nas popełnia te zawodowe błędy, ale jestem ciekawa, Krzysztof, gdybyś mógł się cofnąć do początku swojej kariery i powiedzieć sam sobie jedną rzecz o budowaniu marki osobistej, co byś powiedział temu Krzysztofowi sprzed paru lub paru nas lat, oczywiście oprócz tego, żeby inwestował w kryptowaluty, bo to by było oczywiste, ale jestem ciekawa, dokładnie, ale jestem ciekawa, jaką radę dałbyś sam sobie, bo te wnioski, one się też pojawiają z biegiem lat, to też jest oczywiste.

Jak najbardziej. Wiesz, pewnie poleciłbym sobie, żebym zaczął wcześniej, zdecydowanie wcześniej. Te matematy marki osobistej zajęłem się mając jakieś 10, 11 albo coś takiego lat doświadczenia. Wydawało mi się, że to musi tak być. Musisz nasiąknąć tą wiedzą na początku odpowiednio, żeby później oddać, żeby móc dzielić się tym swoim doświadczeniem. Teraz już wiem, że absolutnie tak nie musi być. I jeśli zaczynałbym to wcześniej, miałbym też znacznie więcej czasu na różnego typu eksperymenty, próby. Więcej czasu pewnie też miałbym, żeby podejmować jakieś tam działania, więc to byłaby taka pewnie główna rada, żeby spróbować to zrobić odpowiednio wcześniej. I pewnie też dodałbym do tego, żeby się nie obawiać właśnie tej opinii innych. To mnie też blokowało przez dłuższy czas. Wątek, który przed chwilą poruszyliśmy. Tak naprawdę każdego z nas najbardziej interesuje on czy ona sam. To trzeba sobie zdać z tego sprawę i nawet jeśli coś tam nam się noga powinie, czy cokolwiek gwarantuje, że za parę minut każdy pójdzie w swoją stronę, zajmie się innym tematem i. To zupełnie nie będzie na nas gdzieś tam ciążyło. A myślę sobie, że wiele osób gdzieś ma właśnie tego typu obawę. Jak tam będę oceniony, albo że powinienem wypaść absolutnie perfekcyjnie, bo ten start jest możliwy tylko raz. Nie, to są gdzieś tam, myślę sobie, mity. Dużo ważniejsze pewnie na początku jest, żeby być autentycznym, w ten sposób się jakoś tam odróżnić, niż to, żeby być perfekcyjnym, ale czekać ze startem bardzo długo.

A powiedz mi, miałeś swojego mentora, którym się inspirowałaś?

Wiesz co, nie, powiem szczerze, że nie. Czytałem książkę, żebym teraz nie przekręcił na nazwiska, John Somes chyba, to jest taka osoba ze Stanów, która gdzieś poruszała właśnie te aspekty takiego miękkiego, czy takiej soft skilli związanych z programistami i tam też ten temat marki osobistej był dosyć wałkowany. W momencie, kiedy ja zacząłem tworzyć swój podcast, no to gdzieś tam inspirowałem się Maćkiem Aniserowiczem i jego DevTalkiem, to był właściwie jedyny wówczas, podcast IT na polskim rynku, ale ten temat był zupełnie egzotyczny, zupełnie gdzieś tam nierozpoznany jeszcze u nas, więc gdzieś tam uczyłem się na własnych błędach. I po pewnym czasie zacząłem interesować się treściami, które tyczą się marki osobistej w ogóle jako takiej. Nie przez perspektywę, przez optykę IT, ale okazuje się, że ten temat w szeroko rozwianym marketingu jest znacznie bardziej rozpoznany i gdzieś tam praktykowany, więc starałem się raczej z tego kierunku czerpać wiedzę i inspirację.

Warto jest mieć mentora, czy lepiej iść tą autentyczną swoją drogą i po prostu się nikim nie inspirować, żeby tego nie powielać?

Warto jest mieć mentora, jak najbardziej. To przyspiesza, to po prostu przyspiesza. Jeśli masz konkretny plan, konkretny cel, to jest droga, która jest nieporównywalna z żadną inną i myślę sobie, że warto. To nie znaczy, że my musimy cały czas polegać na współpracy z mentorem. Tak to często jest jakiś taki może być etap początkowy, kiedy potrzebujemy faktycznie mieć taki szybszy start. Później możemy już opierać się na jakimś swoim unikalnym podejściu, ale dobry mentor jest w stanie naprawdę dużo ułatwić, dużo przyspieszyć.

Masz kogoś, kogo chciałbyś polecić? Bo oczywiście prócz siebie, no to oczywiście ja polecam.

Dziękuję. Wiesz co, myślę sobie, że taka osoba, która może nie komentor, ale taka osoba, która jest godna według mnie, żeby spojrzeć przynajmniej jak się gdzieś tam komunikuje, to jest Radek Wojtysiak. Osoba, która gdzieś sporo takiego autentycznego kontentu związanego właśnie też z budowaniem marki osobistej na Linkedinie publikuję, na różnego typu prelekcjach. To podejście jest mi bliskie, nieudawane, niesztuczne, ale takie naturalne, więc myślę sobie, że jako inspiracja jak najbardziej.

Bardzo Ci dziękuję. Słuchajcie, to była naprawdę bardzo wyjątkowa rozmowa. Mam nadzieję, że wyczerpaliśmy temat, ale chciałabym zamknąć ją dość nietypowo. Krzysztof, czy może jest jakieś pytanie, które chciałeś od lat, żeby ktoś Ci w końcu zadał, a nikt tego nie zrobił, a ja to mogę zrobić właśnie dzisiaj?

No tak, to jest faktycznie nietypowe. Wiesz, zdarzyło mi się już pewnie w kilkunastu wywiadach czy rozmowach występować i one zawsze krążyły wokoło oczywiście mojego życia zawodowego, tym czym się zajmuję jeśli chodzi o IT, o podcast, o właśnie markę osobistą i to jest najbardziej ok, bo w tych kierunkach buduję swoją markę osobistą, więc oczywiście ma to sens, ale chyba jeszcze nikt mnie nie zapytał o to, czym bym się zajął innym, gdyby właśnie nie te obszary gdyby nie poruszanie się właśnie w obszarze IT, w obszarze podcastu, to właściwie czym bym robił, co bym robił, prawda?

Musisz już się podzielić, jak już teraz zacząłeś, także znam ten temat, dlatego, że kiedyś faktycznie publikowałam takie pytanie i odpowiedzi były naprawdę wyjątkowe, a zadałam je bardzo proste, jeżeli zajmowałbyś zawsze tyle samo w każdej pracy, to co byś robił? I właśnie tutaj pojawia się to pytanie, które tobie też mogę zadać, czym byś się zajmował, jak nie tym, czym zajmujesz się aktualnie.

Tak, to jest bardzo dobre pytanie, ponieważ pozwala sobie tak z lotu ptaka spojrzeć na to swoje życie. Rzadko mamy taką okazję, żeby na co dzień właśnie taką retrospekcję przeprowadzać. Wiesz, ja powiem szczerze, że nie wiem, bo miałem takie szczęście chyba, że od bardzo wczesnych lat wiedziałem, że IT to jest właśnie ten obszar, którym chcę się zajmować. I w momencie, kiedy moi koledzy, moje koleżanki kompletnie nie wiedzieli właściwie, czym się zająć w życiu, co też jest okej, to też jest normalne, dla mnie ten problem nie istniał. Ja po prostu miałem już ściśle określony ten, kierunek rozwoju zawodowego i tak dalej. No i oczywiście nadal w tym kierunku dążę. Myśląc o tym, czym innym mógłbym się zająć, to myślę sobie, że tak jak to kiedyś, ktoś ładnie powiedział, w życiu nie ma testów AB. Nie da się zbadać, czy taka wersja będzie lepsza, czy taka będzie. To jest pewnie też. Jakiś bias, jakaś pułapka myślenia, że wydaje nam się, że inna branża będzie gdzieś dla nas lepsza. Ta trawa jest zawsze bardziej zieleńsza u sąsiada. Ja zupełnie, wiesz, z ręką na sercu powiem, że kompletnie nie wiem. Myślę, że to musiałoby być coś kreatywnego, coś, co pozwala też mi się skupić. Bardzo lubię taką pracę właśnie w tym flow, gdzie jesteś w stanie naprawdę robić dużo, a czas ucieka, nie wiesz kiedy nawet. Pewnie szukałbym w tym obszarze. Ale z drugiej strony powiem Ci też, że nie mam takiego zamiaru, w sensie nie mam takiego planu póki co. Myślę, że to jeszcze jest dużo do zrobienia z uwagi na AI, z uwagi na to, że trzeba jeszcze w Polsce dużo mówić o marce osobistej i nawiążę może do swoich osobistych doświadczeń z tą marką osobistą związanych. Dlaczego w ogóle rozpocząłem mówienie o tym temacie? Sam na własnej skórze doświadczyłem tego, że w momencie, kiedy nad tą marką osobistą się pracuje, to otwierają się możliwości, drzwi, o których wcześniej by się nie pomyślało. Różnego typu zaproszenia do wystąpień, udzielania komentarzy w jakichś raportach branżowych, jakieś wiesz, gdzieś tam zapytania na LinkedInie o ustosunkowanie się do jakiejś, rzeczy, szeroko rozumiane uznanie, możliwość gdzieś dodatkowego źródła dochodu i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, nie mówiąc już o sytuacji na rynku pracy. I dotarło do mnie, że skoro jest tyle różnych benefitów, które z tego wynikają. To dlaczego tak mało osób w Polsce podejmuje się tej próby pracy nad tą swoją marką osobistą? Dlaczego nie wydaje się to być na tyle oczywiste, że warto coś w tym kierunku robić? No i stąd ta moja taka trochę misyjna działalność wynikająca właśnie z tego doświadczenia i chęć powiedzenia, że wiesz, to nie jest narzędzie, to nie jest silver bullet, to nie jest narzędzie dla wszystkich, wszędzie i tak dalej. Oczywiście, jak każde inne narzędzie, ale warto przynajmniej rozważyć, czy to nie jest coś dla mnie. I jak sobie teraz o tym opowiadam, to myślę sobie, że być może jakąś alternatywą do tego, co robię zawodowo na dzień dzisiejszy, byłaby chyba jakaś forma uczenia innych, bo to mi też przynosi dużą satysfakcję.

Krzysztof, bardzo Ci serdecznie dziękuję za cały wywiad, mam nadzieję, że zmotywowałeś chociaż jednego naszego słuchacza do tego, żeby nad tą marką osobistą popatrować ja myślę, że też zawsze sukces, oczywiście drodzy Państwo jakbyście mieli jakiekolwiek pytania, czy do mnie, czy do Krzysztofa oczywiście chętnie myślę, że na wszystko odpowiemy także ja Wam bardzo serdecznie dziękuję za wysłuchanie odcinka, do samego końca, a Tobie Krzysztof jeszcze raz za naprawdę wyjątkowe spotkanie i przyjęcie zaproszenia.

Dziękuję serdecznie. To była naprawdę wielka przyjemność.

Zdecydowanie po naszej stronie. Dzięki Wam bardzoo

To już wszystko na dzisiaj. Jeśli chcesz więcej takich rozmów, Archiwum czeka. Tam też dzieją się ciekawe rzeczy. Masz pytania, przemyślenia? Możesz się ze mną skontaktować na social mediach lub mailowo na krzysztof@porozmawiajmoit.pl Nazywam się Krzysztof Kempiński, a to był odcinek Porozmawiajm o IT o marce osobistej w IT. Dzięki za wspólnie spędzony czas. Do usłyszenia w kolejnym odcinku. Cześć!

+ Pokaż całą transkrypcję
– Schowaj transkrypcję
Krzysztof Kempiński
krzysztof@porozmawiajmyoit.pl

Jestem ekspertem w branży IT, w której działam od 2005 roku. Zawodowo zajmuję się backendem aplikacji internetowych i zarządzaniem działami IT. Dodatkowo prowadzę podcast, występuję na konferencjach i jestem autorem książki "Marka osobista w branży IT". Moją misją jest inspirowanie ludzi do poszerzania swoich horyzontów poprzez publikowanie wywiadów o trendach, technologiach i zjawiskach występujących w IT.