POIT #299: Humor w IT

Witam w dwieście dziewięćdziesiątym dziewiątym odcinku podcastu „Porozmawiajmy o IT”. Tematem dzisiejszej rozmowy jest humor w IT.

Dziś moimi gościem jest Adam Korga – autor satyrycznej książki IT Dictionary: Survival Guide for Dreamers Pretending There’s a Structure. Od prawie dwóch dekad związany z IT – zaczynał jako programista, później pracował jako scrum master, architekt i platform engineer. Obecnie pracuje w Berlinie jako Engineering Manager w obszarze platform engineering. Pisze pod pseudonimem, a w wolnym czasie zajmuje się długimi wędrówkami i kolekcjonowaniem absurdów branżowych, które później zamienia w żarty i historie.

W tym odcinku o humorze rozmawiamy w następujących kontekstach:

  • czy humor w IT to tylko żart, czy raczej wentyl bezpieczeństwa
  • jak specjaliści IT z Polski wypadają w kategorii humor w porównaniu z innymi nacjami
  • czy humor powinien być widoczny w pracy
  • czy różne pokolenia inaczej podchodzą do kwestii humoru
  • czy różne typy organizacji technologicznych (startup, korpo itd.) mają inne przyzwolenia na humor
  • czy proces rekrutacji to dobry czas i miejsce na humor
  • o książce Adama

Subskrypcja podcastu:

Linki:

Wsparcie na Patronite:

Wierzę, że dobro wraca i że zawsze znajdą się osoby w bliższym lub dalszym gronie, którym przydaje się to co robię i które zechcą mnie wesprzeć w misji poszerzania horyzontów ludzi z branży IT.

Patronite to tak platforma, na której możesz wspierać twórców internetowych w ich działalności. Mnie możesz wesprzeć kwotą już od 5 zł miesięcznie. Chciałbym oddelegować kilka rzeczy, które wykonuję przy każdym podcaście a zaoszczędzony czas wykorzystać na przygotowanie jeszcze lepszych treści dla Ciebie. Sam jestem patronem kilku twórców internetowych i widzę, że taka pomoc daje dużą satysfakcję obu stronom.

👉Mój profil znajdziesz pod adresem: patronite.pl/porozmawiajmyoit

Pozostańmy w kontakcie:

 

Muzyka użyta w podcaście: „Endless Inspiration” Alex Stoner (posłuchaj)

Transkrypcja podcastu

Krzysztof:
To jest 299. odcinek Porozmawiajmy IT. Dziś pół żartem, a pół serio rozmawiamy o humorze w IT. Notatkę, linki i transkrypcję, czyli wszystko to, co porządny słuchacz powinien mieć pod ręką, znajdziesz na porozmawiajmyit.pl, łamane na 299. A jeśli myślisz o zmianie pracy, albo po prostu masz dość klikania dalej na ogłoszeniach bez widełek, to zajrzyj na Solid Jobs. Tam wszystko jest na tacy. Wynagrodzenie, technologie, projekty. Bez zgadywania. Nazywam się Krzysztof Kempiński, tworzę ten podcast, napisałem też książkę Marka Osobista w branży IT. Jeśli lubisz moje rozmowy, będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz ten odcinek dalej, albo zostawisz ocenę w swojej aplikacji. To naprawdę pomaga przebijać się przez algorytmy i docierać do kolejnych osób z branży. A teraz odpalamy! Cześć, mój dzisiejszy gość to autor satyrycznej książki IT Dictionary Survival Guide for Dreamers Pretending There is a Structure. Od prawie dwóch dekad związanych z IT. Zaczynał jako programista, później pracował jako Scrum Master, Architekt i Platform Engineer. Obecnie pracuje w Berlinie jako Engineering Manager w obszarze Platform Engineering. Pisze pod pseudonimem, a w wolnym czasie zajmuje się długimi wędrówkami i kolekcjonowaniem absurdów branżowych, które później zmienia w żarty i historie. Moim waszym gościem jest Adam Korga. Cześć Adam, miło mi gościć Cię w podcaście.

Adam:
Cześć, miło być tutaj.

Krzysztof:
Dzisiaj na bazie i na kanwie książki Adama, której pewnie będzie trochę dzisiaj w tej naszej rozmowie, będziemy poruszać temat humoru w IT. Spojrzymy, jaką funkcję w IT właśnie humor pełni, po co on w ogóle jest, jak różne firmy, różne pokolenia do humoru podchodzą. Trochę temat na luzie, a trochę nie. Więc taka nietypowa dzisiaj rozmowa zgoła, nietechniczna, ale myślę, że też ważny aspekt IT. Na początku, Adam, chciałbym Cię zapytać, czy słuchasz podcastów? Jakie tam ciekawe audycje na Twojej podcastowej liście się znajdują?

Adam:
Przyznam szczerze, że słucham podcastów raczej sporadycznie. Dużo częściej wybieram lekką beletrystykę w postaci audiobooków podczas spacerów, bo jednak jestem wzrokowcem i jeżeli coś ma zostać, to wolę to przeczytać. Zdarzało mi się nawet jakieś transkrypcje podcastów ściągnąć, żeby zapoznać się z treścią i rzeczywiście treść została. Ale raz na jakiś czas, czy to porozmawiajmy o IT, czy Adventures in DevOps, czy coś totalnie z innej beczki typu forum ogatka, jak najbardziej przyjemne do posłuchania w tle zdarza się.

Krzysztof:
Dobrze, to zacznijmy może od tej funkcji humoru w IT. Czy to jest tylko takie śmieszkowanie, czy to jest takie szydzenie, a może jakiś rodzaj wentylu bezpieczeństwa, jak ty to widzisz z twojej perspektywy?

Adam:
Myślę, że potroszę każdego, bo tak naprawdę inteligentni ludzie generalnie mają tendencję do humoru. Zauważmy, że w IT bardzo powszechny jest brytyjski humor, który jest bardzo ironiczny, bardzo absurdalny często. Stąd mamy spam, Python i wiele innych odniesień. I jest to swoisty wentyl bezpieczeństwa, również nawet ton książki, który wybrałem, dlatego że po prostu pozwala to krytykować bez triggerowania reakcji obronnej, więc zawsze to bezpieczniejsze i wiem, że powiedzmy działa. Oczywiście trzeba być ostrożnym, bo czasami można przesadzić, ale generalnie humor pomaga.

Krzysztof:
Jak myślisz, od czego te osoby pracujące w IT potrzebują się odwentylować w postaci humoru? No przecież ta praca wydaje się taka lekka, łatwa, zdalna.

Adam:
Na pewno nie powiem, że praca jest jakaś wybitnie ciężka. Z pewnością, nie wiem, strażacy, lekarze mają trudniej. Nie będę tutaj twierdził inaczej, ale też ta specjalność jest pełna różnego rodzaju deadline’ów, stresu. Zwłaszcza jeżeli pracuje się w jakiejś platformie czy ogólnie w on-call, pobudki w środku nocy, dlatego że ktoś nie może zamówić sobie nowego pendrive’a czy coś w tym stylu, no znamy to wszystko a do tego jeszcze za pieniędzmi idzie pewna polityka, więc czasami jak się po raz kolejny słyszy ten sam żargon i wie, że to jest tylko taka korpomowa po prostu trzeba odreagować i właśnie tą korpomowę, tę specyfikę chciałem może nie tyle zaatakować, co pokazać w krzywym zwierciale, tak że może wywołać jakieś zastanowienia, dać swoistę katarzy, żeby ludzie czuli się zauważeni.

Krzysztof:
Piszesz w języku angielskim, twoja książka jest w języku angielskim, pracujesz w środowisku bardzo międzynarodowym. Jestem ciekaw, jak ty spostrzegasz ten nasz polski humor, albo inaczej humor ludzi tutaj z Polski właśnie w IT. Jak byś to mógł zestawić właśnie z innymi nacjami? Jak tutaj wypadamy na tym tle?

Adam:
Powiedziałbym, że polski humor z pewnością jest bardziej cyniczny, ale w pozytywnym sensie. Generalnie polska kultura opiera się na humorze. Bardzo często reagowaliśmy humorem na ciężkie sytuacje. Zresztą najlepsze komedie to Bareja za komuny, czy Lubaszenko w latach 90., gdzie delikatnie mówiąc się nie przelewało. To nawet w czasie stanu wojennego pomarańczowa alternatywa, to przecież była humorystyczna odpowiedź właśnie na to, co się działo na ulicach. Więc to widać właśnie w ten sposób odreagowania. Poza tym jest jeden aspekt, który jest specyficzny dla Polaków albo nawet Słowian, szczerzej, gdzie nie mamy takiego typowego szacunku dla autorytetu. Inne nacje, nie wszystkie, na zachodzie Europy to aż tak nie działa, ale w azjatyckich to jest bardzo mocne, mają tendencję do brania na ślepo tylko dlatego, że ktoś wyżej w hierarchii coś powiedział. Podczas gdy my, kiedy słyszymy totalny absurd, dopiero wtedy się odpalamy i zaczynamy swoje. Więc to widać w humorze na pewno. Ale poza tym humor jest podobnie inteligentny, podobnie… Ironiczny, więc bardziej jest różnica kulturowa niż sam humor.

Krzysztof:
Jasne. Wspomniałeś tutaj o tej funkcji w postaci wentyru bezpieczeństwa i to jest zdecydowanie potrzebna i ważna rzecz. Ale wiesz, to może być coś, co jest realizowane, coś, co się dzieje po pracy, prawda? Kiedy sobie tam śmieszkujemy na przysłowiowej kawie z kolegami i gdzieś w ten sposób próbujemy rozładować różnego typu napięcia. Czy według Ciebie humor powinien również istnieć wypracy. Myślę tutaj na przykład o komentarzach w pull requestach, jakichś tam wiadomościach na Slacku, jakieś stand-upy, retro, czy tutaj też jest miejsce na humor?

Adam:
Tak, ale z zastrzeżeniem. I tu może zaskoczę, może to się bierze z doświadczenia. Kiedyś byłem bardziej skłonny do stosowania humoru, gdzie popadnie, ale trzeba pamiętać, że niektóre kanały komunikacji zostają na dłużej. Humor w pull-requestie czy w tikecie na gierze, to może być problem, ponieważ nawet jeżeli teraz jest zabawny, to za pół roku, kiedy kontekst zniknie, kiedy ktoś inny będzie to czytał bez kontekstu, może to zarządząć jako pasywna albo nawet niepasywna agresja i tu radziłbym uważać. Mówiąc to, to jest jeden aspekt. Drugi, jeżeli mówimy o rozmowie czy to na callu, czy osobiście na na jakimś retro czy nawet na Slacku, kiedy kontekst jest jasny, odbiorca jest znany, wszyscy wiedzą czego się spodziewać, wtedy humor jak najbardziej pomaga, rozładowuje. Oczywiście nie można, Zmienić stand-upu w stand-up, jakkolwiek by to nie brzmiało, ale odrobina humoru dla rozładowania stresu, napięcia jak najbardziej pomaga. Też z doświadczenia wiem, że nawet w przypadku nocnego incydentu, kiedy cała baza danych produkcyjna się wywaliła, raczej byśmy nie dali rady przetrwać całej nocy bez odrobiny humoru, który nam dawał więcej niż kofein.

Krzysztof:
No na pewno, na pewno. Czyli taka zdrowa, bezpieczna dawka humoru jak najbardziej tutaj pomaga. Okej, mówiliśmy chwilkę o tym, jak Polacy wypadają na tle innych kultur, innych nacji. A jak to wygląda, jeśli by wziąć taki przekrój przez pokolenia? Obecnie mamy z dwa, może nawet trzy pokolenia, które równolegle gdzieś tam w IT pracują, które wyrosły w różnych zupełnie czasach, różne mają podejście do pracy, do życia. Czy według ciebie podejście do humoru również się różni, gdyby na przykład wziąć tak boomersów, millennialsów, ten młodsze pokolenia, widzisz jakieś różnice?

Adam:
Tak, może nie tyle do humoru, co raczej kontekstu znowu, bo z jednej strony senior zdecydowanie będzie dostrzegał schematy, z których zacznie się śmiać, kiedy po raz dziesiąty, piętnasty usłyszy Quick Fix, no to już wie, czego się spodziewać i będzie z tego szydził. Osoba z krótszym doświadczeniem po prostu jeszcze tych schematów nie widzi, nie dlatego, że nie potrafi ich zastosować, tylko po prostu nie wie, że to jest powtarzalny schemat, to jest jeden aspekt. Drugi to jest też kwestia tego, że młodsze pokolenia mają generalnie mniejszy szacunek do hierarchii, w związku z czym są chętniejsi do żartowania, przejścia na ty, czy inne tego typu. Szczególnie mocno to widać w Niemczech, gdzie taka powiedzmy granica pokoleniowa czterdziestki jest ogromnie widoczna, gdzie osoba około 45-50 roku życia nie wyobraża sobie miejsca pracy bez garnituru, podczas gdy osoba w wieku około 30, ta sama nacja, ten sam Berlin, kiedy usłyszy, że ma przyjść w koszuli, to założy hawajsku i jeszcze się zacznie śmiać.

Krzysztof:
No tak, to jest też element żartu i humoru. No właśnie, ale to się pewnie będzie zacierało, prawda? No jednak, co by nie mówić, te pokolenia powoli będą odchodziły z rynku pracy, będą wchodziły nowe, młodsze, które inaczej na to patrzą, więc chyba tego humoru będzie więcej niż mniej, mam wrażenie.

Adam:
Mam nadzieję. Zdecydowanie mam taką nadzieję, to nie przeszkadza, tylko pomaga.

Krzysztof:
Jak natomiast według Ciebie wypada to na tle różnych typów organizacji, korporacji, większych, mniejszych, startupów, gdzie ta kultura pracy jest inna? Czy w IT można powiedzieć, że różne typy firm, organizacji to miejsce do innego typu humoru? Jedne mają większe przyzwolenie, drugie nie? Widzisz takie rozróżnienie?

Adam:
Poniekąd tak. To w pewnym momencie też punktuję w książce, że są dwa totalnie różne końce spektrum. Korporacje, które nazwałem korporand, gdzie jest biurokracja do kwadratu, i startupistan, czyli startup dosłownie przedstawiony jako failed state albo propaganda komunistyczna, mix tych dwóch. I to są totalnie przeciwne spektra, gdzie inne żarty są dopuszczalne. Korporacje na pewno mają dużo mocniejszy nacisk na poprawność polityczną, bo wiadomo, że muszą choćby ze względów prawnych być ostrożni, bo pokusa, żeby zaskarżyć i lecieć na dyskryminację albo innych tego typu jest duża i na to muszę uważać, bo po prostu jest dużo ludzi i trafiają się różne przypadki. Z drugiej strony w startupach przyzwolenie na humor jest większe, ale też różnie bywa, jeśli chodzi o to, na kogo się trafi. Czasami zazwyczaj założyciel jest po prostu członkiem zespołu i wtedy jest wszystko w porządku, ale też czasami trafiają się ludzie z większym ego niż stanem portfela i wtedy zaczynają się problemy. Więc to zależy od kontekstu przede wszystkim.

Krzysztof:
A jak według ciebie to się wiąże z kulturą organizacyjną? Albo takim, można powiedzieć, jakimś dawaniem przykładu czy przyzwoleniem ze strony managementu wyższego, niższego szczebla? Czy to ma związek, czy też nie? Bo ja obserwuję, powiem ci szczerze, różne przykłady. Raz to faktycznie mocno może tłumić taki przynajmniej otwarty humor gdzieś tam w zespołach, jeśli nie ma tego przyzwolenia ze strony organizacji. Ale z drugiej strony to, o czym tutaj wspomniałeś na początku, może rodzić swego rodzaju, nie wiem, jakiś bunt albo swego rodzaju, można powiedzieć, takie podejście właśnie, kiedy oddolnie gdzieś ten humor istnieje, tak on może nie pomelkuje wyżej i tak dalej, ale tą funkcję wentylu bezpieczeństwa gdzieś tam spełnia. Więc no właśnie, jak kultura organizacyjna rozwija albo ogranicza istnieje humoru w firmach IT?

Adam:
Ciężkie pytanie. Powiedziałbym, że… To się dosyć mocno wiąże z paroma innymi aspektami, czyli po prostu otwartością komunikacji. Jeżeli ludzie czują, że nie mogą czegoś powiedzieć, bo nie wypada, bo nie wiem, blameless, bo coś tam, podobnie będzie z humorem. Zaczną się cenzurować, ale to też jest sprzężenie zwrotne. Jeżeli komuś każesz się cenzurować, jeśli chodzi o rodzaj poczucia humoru, to za chwilę zacznie uważać na to, kogo może skrytykować albo gdzie może wskazać potencjalne ryzyko w założeniach projektu, więc generalnie jakieś tam sprzężenie jest, ale zdecydowanie bardzo mocno powiązane. Między kulturą na poprawianie, znajdowanie najlepszych rozwiązań, nazywanie problemów po imieniu, a po prostu humorem. Zwykle jeżeli ktoś nie może użyć humoru, to też będzie uważał na to, gdzie może powiedzieć, że hej, to nie ma sensu.

Krzysztof:
Pytając o to, chciałem się dowiedzieć, czy z twoich obserwacji wynika, że istnieje humoru w IT to jest raczej to, jak dane jednostki do tego podchodzą. To jaki jest tam zespół, jakie te tarcia w tym zespole się zawiązują, jakie podejście do humoru poszczególne osoby mają, czy też może właśnie ten wpływ organizacji jako takiej, kultury organizacyjnej, tego co tam kierownik pozwala, a co nie, jest tym głównym faktorem, który decyduje o tym, że firma będzie jakaś tam powiedzmy bardziej rozluźniona albo będzie dawała takie przyzwolenie na humor. Który czynnik według ciebie jest ważniejszy? Jednak te jednostki, te osoby, które często są twórcą tego humoru w IT, czy też może właśnie kultura organizacyjna, sama organizacja, która albo daje takie przyzwolenie i to gdzieś tam amplifikuje, czy też może ogranicza?

Adam:
Mam ochotę odpowiedzieć tak, dlatego że znowu potrasza obydwu, to wszystko wynika wzajemnie, bo kultura organizacyjna nie bierze się znikąd, ale znowu nasz wpływ na kulturę organizacji zmienia się w miarę rozmiaru tej organizacji. Więc wiadomo, że jeżeli mówimy o korporacji, jednostka nie będzie miała takiego wpływu na to, jak sytuacja wygląda w całej firmie. Może wpłynąć ewentualnie na zespół, ale już będzie problem na, nie wiem, Tribe, Alliance, czy jakkolwiek tego nie nazwiemy. W startupie oczywiście, jeżeli jest 10 osób, no to ten wpływ na organizację i wszyscy się znają, wszyscy ze sobą rozmawiają, ten wpływ jest znacznie większy. Ale znowu, kulturę organizacyjną wciąż kształtują ludzie, którzy w tej organizacji są. Niektórzy mają większy wpływ, niektórzy mniejszy. W zależności od rozmiaru organizacji wiadomo, to też ma wpływ, ale nie można powiedzieć, że jedno jest odłączone od drugiego.

Krzysztof:
Oczywiście. Jak podszedłbyś do humoru w rekrutacji, w sensie uczestnicząc, z dwóch stron może ten temat ugryźmy, uczestnicząc jako kandydat w procesie rekrutacji, czy pozwoliłbyś sobie na swego rodzaju lekkie żarty, może właśnie jakąś lekką dawkę humoru, czy też może wręcz przeciwnie, raczej postawiłbyś na ten taki aspekt jednak techniczności, eksperckości w danym temacie. No i też z drugiej strony, jako hiring manager, jako osoba, która uczestniczy w takiej rekrutacji, czy pozwoliłbyś sobie na swego rodzaju żarciki, być może jakieś takie rozluźnienie atmosfery, czy też raczej byś się wstrzymał?

Adam:
Jeżeli bym nie powiedział tego, nie użyłbym trybu przypuszczającego, bo ja sobie na to pozwalam, ale znowu trzeba być ostrożnym i dopasować się do sytuacji, bo na inne żarty można sobie pozwolić z ludźmi, których się już zna. Bardzo często lubię stwierdzać, że są ludzie, którzy pracują i ludzie, którzy są zatrudnieni. Taki żart mogę powiedzieć do kolegi z pracy, który wie, czego się po mnie spodziewać, wie co sobą reprezentuje. Nie użyłbym tego żartu na rekrutacji pod żadnym pozorem, ale to nie oznacza, że nie mogę zażartować czegoś innego, zwłaszcza autoironii. Jeśli chodzi o kandydata, to jeśli nie ma pewności, radziłbym raczej unikać. Jako hiring manager bardzo często stosuję humor, ale też właśnie bardziej autoironię, krytykę wobec siebie, czy sytuacji, zwłaszcza kiedy widzę, że kandydat jest zestresowany. Naprawdę odrobina humoru, drobny żarcik potrafi zdziałać cuda, jeśli chodzi o odblokowanie i faktycznie dotarcie do tego, co ktoś umie. Bo nie oszukujmy się, jest to stresująca sytuacja, zwłaszcza dla kandydata i stres go wyłącza w zależności od osoby czasami parę procent, czasami 99% możliwości, więc jeżeli możemy to odblokować, to tym lepiej.

Krzysztof:
No właśnie, wówczas nie ma szansy na pokazanie tego swojego pełnego potencjału. Dobrze, Adam, przejdźmy może do twojej książki. Dlaczego zdecydowałeś się na jej napisanie? Dlaczego akurat taki temat, taka struktura?

Adam:
To ciekawa historia, bo tak naprawdę zaczęło się to od żarciku dla dziewczyny, z którą się umawiałem, która pracowała w legalu i chciałem w firmie IT, dużej, o której pewnie słyszałeś, ale nie będę przytaczał. I po prostu chciałem jej, zasugerowałem, że dam jej mały słowniczek tego, kiedy ludzie z IT albo mówią, że user to idiota, mówiąc wprost, albo wręcz udają, że wiedzą, co się dzieje, czyli kiedy chcą brzmiąć mądrze, mimo, że nie wiedzą, nie mają pojęcia.

Adam:
I od tego się zaczęło. To tak powstało kilkanaście stron, później zerwaliśmy, a ja kontynuowałem, zacząłem dopisywać, co jeszcze można by skomentować.

Adam:
I bardzo szybko się zorientowałem, że jest tam jakaś większa treść i tak naprawdę struktura książki powstała praktycznie na końcu. Jasne, jak zacząłem rozpisywać tematy, że trzeba by pojechać po Core IT, później po Agile, który jest wszędzie, korporacji, startupach czy AI, bo wszyscy muszą mówić o AI, więc czemu ja nie, oczywiście w moim tonie. Dopiero na końcu zorientowałem się, że jest tam głębsza historia i na przykład wstępy do każdej sekcji, gdzie każda część, te pięć tematów, które wymieniłem, to są części w książce, zmienia ton satyry. Core IT to jest survival manual, czyli udaje podręcznik militarny. Agile leci w kulty cargo, czyli udawanie rytuałów bez zrozumienia, co się za nimi dzieje, no to lecimy w religię i mistycyzm. W corpoland to jest formalizacja, prawodawstwo i tak dalej, więc wszystkie wstępy są, udają żargon prawniczy. Startup, jak już wspomniałem, startupistan, czyli fail state, propaganda i rewolucja przede wszystkim. Więc lecimy wręcz na pograniczu agit-propu z kraju z ZSRR. No i New Kit on the Block AI to już jest jazda.

Adam:
Tak naprawdę personifikuje AI jako student z wymiany, który jest bardzo charyzmatyczny. Każdy chce się z nim zaprzyjaźnić, mimo że nikt go nie rozumie do końca. Te motywy zauważyłem na końcu, ale uznałem, że bardzo fajnie przedstawia większe, bigger picture powiedzmy.

Krzysztof:
Okej, czy mamy tutaj różne style, no widzę, że mocno inspirowane historią, to na pewno ciekawa rzecz. Czy pisząc tą książkę miałeś obraz odbiorcy, takiej osoby, do której tą książkę adresujesz? Czy to była ta dziewczyna, czy to może były osoby z IT? Kto jest tym odbiorcą twojej książki?

Adam:
To się mocno zmieniło, bo zacząłem właśnie od tej dziewczyny z IT, czyli celowałem w osoby, które niekoniecznie znają żargon wewnętrzny, żarty IT, ale później, kiedy zacząłem kontynuować, poszło… Po części zmieniło się w kierunku tłumaczenia tego, co pracując w IT słyszymy od działu HR, HR-ów, od masy C-level, C-menedżerów itd. I tak dalej, więc tak naprawdę nie miałem jakiejś konkretnej persony na myśli. Chciałem, żeby to trafiało przede wszystkim do… Stanowiło swoiste katarstis dla ludzi z IT, ale utrzymując wystarczający poziom przystępności, żeby osoba nie znająca tego żargonu była w stanie się go może nie nauczyć, ale przynajmniej zrozumieć, że kiedy ktoś mówi że problem to jest layer 8, to to ma specyficzne znaczenie.

Krzysztof:
Jasne. Dlaczego po angielsku? W sensie domyślam się, że to jednak zmienia nieco podejście do humoru. Inna kultura anglosacka, inny typ humoru niż na przykład, tak jak tutaj na początku wyjaśniłeś, w tych rejonach słowiańskich. Skąd ten wybór i czy w związku z tym wydźwięk tej książki jest inny niż gdybyś na przykład zdecydował się napisać ją po polsku?

Adam:
Tu są dwa połowy. Pierwszy jest pragmatyczny, powiedzmy sobie szczerze, język angielski jest lingua franca in IT i rynek odbiorców jest większy, nie oszukujmy się, ale też właśnie IT jest w IT angielski znany wszystkim i usunięcie języka angielskiego usunęłoby wiele humoru tak naprawdę. Zresztą na mojej stronie jest podlinkowany mały artykulik, mały eseik, artykulik, dlaczego książka nie jest po polsku, gdzie wyśmiewam właśnie próby tłumaczenia wszystkiego z języka angielskiego na polski. Część tłumaczeń jest wymyślona, większość to są rzeczywiste, historyczne przykłady, jak interfejs jako przelotka albo mój faworyt, mysz komputerowa. W latach 80. Zaproponowano manipulator stołowo-toczny. Gratuluję, młodsi mogą nie wiedzieć, dlaczego toczny, ale wiadomo.

Krzysztof:
Tak, tak, tak.

Adam:
Albo przykład też autentyk, kiedy Microsoft próbował tłumaczyć wszystko na język polski i w PowerShell 5, 6, jakoś lata 2000, rzeczywiście wszystko było tłumaczone. I powodzenia, kiedy się dostawało błąd z gatunku problem warstwy szyfrowania w systemie nazw domenowych, czy coś w tym stylu. Już sam problem sam sobie z certyfikatami był trudny, a jeszcze zrozumienie komunikatu błędu, no powodzenia. Wolałem tego uniknąć, zresztą w pewnym momencie stwierdziłem, że patrząc na to, że jednak głównym targetem są ludzie z IT i niektóre żarty są wciąż jednak troszeczkę insiderskie, można by zaryzykować stwierdzenie, że jeżeli nie rozumiesz angielskiego na tyle, żeby zrozumieć ten żart, to nie zrozumiałbyś żartu nawet, gdyby był przetłumaczony na polski. Może to jest troszeczkę ostre, ale coś w tym jest.

Krzysztof:
No na pewno, na pewno. A skąd pseudonim? Czy to z powodu tej domeny, którą w książce omawiasz, poruszasz, często gdzieś tam wyśmiewasz? Jakie były powody jednak użycia pseudonimu?

Adam:
No i tu znowu są dwa powody. Jeden jest kwestią, powiedzmy, bezpieczeństwa zawodowego. Nie mam problemu z przedstawieniem, jak się nazywam, zresztą wszyscy znajomi z pracy wiedzą, że ja to napisałem, nawet swojemu szefowi wbrew disclaimerowi w książce podrzuciłem i też mu się podobało. Ale z drugiej strony, jeżeli ktoś mnie nie zna, no to znowu wchodzimy w kwestię kontekstu. Gdyby ktoś wyszukał moje nazwisko jako kandydata na nowe stanowisko i trafił na ten typ humoru, tak ostry, no mogłoby być różnie, więc po prostu nie chciałem się ograniczać, czy jakby to Anglicy powiedzieli, pull my punches. Mogłem sobie pozwolić na więcej i skupić się na treści. To jedna rzecz. Druga, no to jest język polski i nazwiska. Jest dużo przykładów historycznych, gdzie ludzie emigrując zdecydowali się na uproszczenie. Prosty przykładek i przykłady Idek Trzmiel. Nie wiem, czy wiesz, kto to był?

Krzysztof:
Nie powiem szczerze, że nie.

Adam:
Założyciel Komodore, Jack Tramiel.

Krzysztof:
A, ok.

Adam:
Albo Józef Konrad. Józef Theodor Konrad Korzeniowski. To są proste przykłady, nie to, że się z nimi utożsamiam czy stawiam na równi, ale po prostu prostsze nazwisko pozwala łatwiej dotrzeć. Amerykanin widzący polskie nazwisko raczej miałby problem, żeby je zapamiętać. Jeszcze pół biedy, kiedy to jest osoba już znana, ale jeżeli chce dotrzeć do większego rynku, to to pomaga. Więc to jest połączenie tych dwóch. Jeden pragmatyczny zawodowo, drugi pragmatyczny po prostu językowo. Język polski nie jest prosty.

Krzysztof:
Jasne, czyli mamy dwa, można powiedzieć, takie dosyć przyziemne powody, ale o nic innego bym nie podejrzewał osoby pracujące w IT, jak tylko takie pragmatyczne właśnie podajście do sprawy. Dobrze, Adam, to powiedz, jakie były pierwsze reakcje na tą książkę, jakiego typu komentarzy, jakiego typu feedback otrzymałeś kiedy się okazała?

Adam:
I tu ryzykując, że zabrzemiałbym się przechwalał, ale bardzo pozytywne i to tak delikatnie mówiąc, tak naprawdę nie spotkałem się z ani jedną negatywną opinią od osób, które to czytały. Trafiłem na parę osób spoza IT, które stwierdziły, że nie rozumieją humoru, co jest zrozumiałe, ale jeżeli ktoś tylko choć liznął branżę IT, nawet pracował z ludźmi z IT, nawet z supportem IT, to wszyscy wypowiadają się bardzo pozytywnie. Oddałem książkę do recenzji w branż.

Adam:
W uznanych serwisach branżowych w USA, no i nie tylko zostało to pozytywnie ocenione, ale Independent Book Review dał Star Review, który przyznaje tylko paru procentom książek, które recenzują, Kirkus, który jest absolutnym topem, jeśli chodzi o oceny indie publishing w Stanach, dał wyróżnienie Getty, a nawet wybrał jako jedną z raptem 30 książek do opublikowania w ich drukowanym magazynie w listopadzie, więc odbiór jest lepszy niż się spodziewałem i mam nadzieję, że to trafi do jak największej liczby ludzi, choćby po to, żeby właśnie dać ten upust albo poczucie zrozumienia, że inni też przez to przechodzą, skoro to tak dokładnie zostało opisane. Zresztą parę osób stwierdziło, że wręcz czytając to płakali najpierw ze śmiechu, później już niekoniecznie ze śmiechu, jak rozpoznawali swoje doświadczenia, a później jeszcze się oglądali, czy ja przypadkiem za nimi nie stoję, że nie opisuję ich pracy.

Krzysztof:
To wielkie gratulacje. Myślę, że to też świadczy o tym, że tego typu książka była potrzebna po prostu. Powiem Ci szczerze, że nie znam wielu takich związanych z humorem książek dotyczących branży IT. Tak jak na początku ustaliliśmy, jednak ta funkcja jest znacząca. Jest istotna, więc po prostu pewnie trafiłeś idealnie na właśnie taki grunt podatny, ale też z czymś, co jest po prostu dobre, coś, co się fajnie gdzieś tam przyjmuje. Czy ta książka to jest tylko wyśmiewanie? Czy to jest tylko wytykanie błędów? Pokazywanie jakichś parodii, satyry? Czy też może inne rodzaje humoru w niej się znajdują?

Adam:
Ta książka to jest czysta satyra, ale zachęcałbym do przyjrzenia się jej głębi. Ja w pewnym momencie stwierdziłem, że troszeczkę, Nawet nieświadomie inspirowałem się dwoma komediami, obydwa tytuły z 1999, czyli starsze niż pewnie niejeden słuchacz tego podcastu. Pierwszy Office Space, drugi Życie seksualne ziemian. Obydwa to były bardzo ostre satyry na pewien aspekt życia. Office Space, praca wbiorowa, Życie seksualne ziemian, sam tytuł sugeruje co.

Adam:
Zrealizowany jako dokument opowiadany przez obcego na temat zwyczajów ludzkich, że tak powiem, godowych ludzkich. I to były bardzo mocne satyry, ale obydwie trzymały takie, powiedzmy, krzywe zwierciadło do rzeczywistości i w pewien sposób skłaniały do zastanowienia się na temat tego, czy to, co jest wyśmiewane, rzeczywiście nie zawiera pewnych, powiedzmy patologii czy wynaturzeń. Może to mocne słowo, ale w tym momencie nic lepszego mi nie przychodzi do głowy. I w podobnym tonie jest tak naprawdę IT Diktionary. Na pierwszy rzut oka to jest czysta satyra, na drugi rzut oka jest tam powiedzmy taki metakomentarz dla branży, ale wciąż jest to jednak satyra. Czyli można to porównać troszeczkę do stand-upu, gdzie bardzo ostry, czasami wulgarny humor. W książce też nie unikam wulgaryzmów, a chociaż nie są jakoś superpowszechne. Jeżeli się pojawia Fubarna, to słowo na Fbomb jest wyjaśnione, powiedzmy tyle.

Adam:
Ale nie chcę iść czysto w kierunku samego wyśpiewania, dlatego już w zasadzie pracuję nad kolejną, która utrzyma, powiedzmy, mój specyficzny humor, ale jednak przekaże już coś głębszego, trochę edutainment. Konkretnie to będzie na temat różnych wpadek albo katastrof inżynieryjnych, niekoniecznie z IT, od błędów w kodzie przez błędy w budownictwie po korporacyjne wpadki biznesowe. Ale też wciąż utrzymując ten humor, ale jednak już niosąc jakąś głębszą warstwę edukacyjną. Mam nadzieję przynajmniej.

Krzysztof:
Trzymam kciuki zatem. Myślę sobie, że chyba najtrudniej jest śmiać się z samego siebie. I tutaj w IT to nie jest też wyjątek, że nie lubimy wynajdowania tego, co zrobiliśmy sami źle. Chociaż często gdzieś tam Git blame może nam pokazać, że to my byliśmy bezpośrednim sprawcą różnych niefajnych rzeczy, które się w projekcie wydarzyły. Różne jest podejście do tak zwanego post-mortem culture, czyli tego, że zerkamy sobie właśnie w to, co się wydarzyło i próbujemy przeanalizować, dlaczego to się wydarzyło, jakie wnioski możemy z tego wyciągnąć. Na pozór mogłoby się wydawać, że to jest poważna bardzo rzecz, że tam nie ma miejsca na humor. Jak ty do tego podchodzisz, do post-mortem culture, czy to jest coś dla ciebie oczywiste, czy firmy, w których pracujesz, pracowałeś, to stosują, wdrażają i czy tam jest miejsce na humor?

Adam:
Tutaj już uderzamy o tą drugą, następną książkę, ponieważ Postmortem jest rdzeniem samej książki i skoro analizujemy katastrofy, no to tak naprawdę robimy mini Postmortemy. Więc sama kultura postmortem jest mi bardzo bliska, ze szczególnym naciskiem na to, że to musi być blameless. I nie mówię tutaj blameless, żeby ładnie wyglądało na zaproszeniu w Google Kalendar, tylko na tym, żeby faktycznie skupić się na problemie systemowym, a nie na tym, że ktoś był niewyspany. Jeżeli ktoś był niewyspawany, to dlaczego? Jeżeli ktoś zrobił literówkę, to dlaczego system się pozwolił na to, żeby jedna literówka wywaliła czasami więcej niż jeden system? Więc jest to ważne. Mówiąc to, w momencie analizy, jasne, humor jest potrzebny, Ale jednak pewien rygor, powiedzmy naukowy, żeby dotrzeć do tych problemów, musi być zachowany. Więc jeżeli ktoś nie potrafi zachować balansu między humorem a rzeczową, opartą na faktach analizą, to powinien wybrać analizę. Jeżeli jest w stanie znaleźć ten balans, humor na pewno nie zaszkodzi.

Krzysztof:
Wspomniałeś na początku, że tutaj Słowianie mają takie nie inne podejście do autorytetów, że raczej ich nie uznają niż uznają, że raczej nie podążają niż ślepo podążają. Chciałbym tę naszą rozmowę zamknąć też tematem właśnie związanym z autorytetem, mianowicie z tak zwanymi świętymi krowami w IT, czyli pewnymi takimi aksjomatami, które być może przyjmujemy, według których gdzieś tam postępujemy, jakieś osoby, w którym ślepo wierzymy. Czy humor IT to również jest takie podejście, kiedy staramy się te autorytety obalić, kiedy staramy się mimo wszystko oczywiście z pełną kulturą i z takim inteligentnym podejściem, tak jak to ustaliliśmy, jednak obalać pewne utarte mity po to, żeby po prostu poprawiać sobie na koniec dnia życie nas wszystkich wokoło.

Adam:
Tutaj akurat już bym odszedł od tematu humoru, bardziej w kierunku właśnie standardów albo utartych schematów postępowania i tu bardzo mocno bym zachęcał do tego, żeby jednak kwestionować autorytet. Nie dlatego, że to jest autorytet, tylko zapytać, czy to, co mówi, na pewno jest słuszne i nieważne, czy to jest autorytet w postaci osoby, podręcznika, czy metodologii, dlatego właśnie Agile krytykuje jako kulty cargo, kiedy bezmyślnie powtarzamy schematy, dlatego że ktoś powiedział, że branża uznała, że to dobre, ale tego jest mnóstwo w IT.

Adam:
W zależności od tego, w której dekadzie albo epoce żyjemy, pracując z 20 lat już przerobiłem ze dwie albo trzy totalne rewolucje w IT od systemów, od serwerów pod biurkiem prezesa, przez data centers, cloud computing, oczywiście musiało być kubernity, jest później w międzyczasie były też mikroserwisy, te rewolucje co chwilę następowały. W czasach jeszcze przede mną były serwery, były systemy współdzielone z mainframe, z współdzieleniem czasu itd. W zależności od epoki inne standardy są wskazywane jako powiedzmy poprawna droga, ale tak naprawdę do niczego nie prowadzi, jeżeli bierzemy je za pewnik. Dobrym przykładem jest parę lat temu, to już wygasło na szczęście, ale parę lat temu było bardzo głośno w kierunku lecimy w serverless, to rozwiąże wszystkie problemy.

Adam:
I cały baz wygasł prawie jak ucięty w momencie, kiedy Amazon Prime opublikował artykuł na swoim własnym blogu, w którym stwierdzili, że oni odchodzą od serverless na rzecz monolitu, czyli firma Amazon promująca serverless przyznała, że w tym konkretnym zastosowaniu to spowalniało, zwiększało koszty i tak dalej. Znowu, to nie znaczy, że serverless jest zły. Sam teraz pracuję nad pewnym małym projektem, który po godzinach, który jest w pełni serverless. Po prostu bardziej kwestia zrozumienia, że nie ma czegoś takiego jak silver bullet. To nie każdy problem da się rozwiązać młotkiem, nie każdy problem da się rozwiązać śrubokrętem. Trzeba dobrać narzędzie do konkretnego problemu, a nie problem dopasować do narzędzia, którego chcemy użyć. Niezależnie, czy mówimy tutaj o narzędziu w sensie języka programowania, metodologii, kultury organizacyjnej itd. Wszystko ma swoje miejsce, tylko po prostu trzeba znaleźć balans i do tego bym przede wszystkim zachęcał. To czy ten to kwestionowanie utartych standardów użyjemy, zrobimy z humorem czy nie, to już jest kwestia drugorzędna, chociaż jedna z historii, którą lubię przytaczać i pokazuje fajnie właśnie utarte standardy, to jest.

Adam:
I tu mogę dać zaskoczenie troszeczkę na koniec, jak rozmiar końskiego tyłka wpłynął na rozmiary boosterów rakiet NASA. I tak da się to uzasadnić, że rozmiar końskiego tyłka w starożytnym Rzymie wpłynął na to, jak wielkie są, jak na średnice boosterów rakiet używanych przez NASA w XX wieku.

Krzysztof:
Takie nieoczywiste rzeczy i pewnie wiele innych znajdzie się w twojej kolejnej książce, do której tutaj już czytania zachęcamy. No właśnie, mówiliśmy dzisiaj o humorze, zachęcaliśmy do tego, żeby przynajmniej szczypta tego humoru w różnych aspektach tego naszego codziennego życia używać, że to nie jest nic złego, a takie inteligentne podejście do humoru tylko nam pomaga w codziennej pracy. Adam, bardzo Ci dziękuję za ten poświęcony czas, za tą rozmowę. Powiedz proszę, gdzie Cię możemy znaleźć w internecie, gdzie możemy Twoją książkę też zakupić.

Adam:
Jeśli chodzi o znalezienie mnie w Internecie, najprościej jest www.adamkorka.com. Tam są linki do wszystkiego innego. Staram się być też aktywny przede wszystkim na LinkedIn, przynajmniej dwa razy w tygodniu coś tam staram się opublikować. Na razie się udaje, a książka w tym momencie dostępna jest w zasadzie na wszystkich rynkach, gdzie Amazon oferuje sprzedaż książek. Chociaż na dniach zamierzam to rozszerzyć na dystrybucję do księgarni, oczywiście to nie będzie zależeć ode mnie, że księgarnię zamówią, ale mam taką nadzieję. Niemniej jednak w tym momencie Amazon.pl to jest najprostszy kierunek. Ewentualnie tu taka podpowiedź, jeżeli ktoś chce zobaczyć próbkę książki, polecam zerknąć na amazon.com albo .de. Wtedy tam jest preview książki kilkadziesiąt wybranych stron oraz możliwość zamówienia e-booka którego w Polsce nie ma ale to już nie zależy ode mnie jasne.

Krzysztof:
Oczywiście wszystkie linki będą w dotacę do odcinka, a tam jeszcze raz dzięki za ten czas, do usłyszenia, cześć to już wszystko na dzisiaj jeśli chcesz więcej takich rozmów Archiwum czeka, tam też dzieją się ciekawe rzeczy masz pytania, przemyślenia? Pisz śmiało na Krzysztof Małpa porozmawiajmy o it.pl lub łap mnie w social mediach Nazywam się Krzysztof Kempiński, a to był odcinek Porozmawiajmy IT o humorze w IT. Dzięki za wspólnie spędzony czas. Do usłyszenia w kolejnym odcinku. Cześć!

 

+ Pokaż całą transkrypcję
– Schowaj transkrypcję

To może Cię zainteresować:

Tags:
mm
Krzysztof Kempiński
krzysztof@porozmawiajmyoit.pl

Jestem ekspertem w branży IT, w której działam od 2005 roku. Zawodowo zajmuję się backendem aplikacji internetowych i zarządzaniem działami IT. Dodatkowo prowadzę podcast, występuję na konferencjach i jestem autorem książki "Marka osobista w branży IT". Moją misją jest inspirowanie ludzi do poszerzania swoich horyzontów poprzez publikowanie wywiadów o trendach, technologiach i zjawiskach występujących w IT.

No Comments

Post A Comment