Uczenie dzieci programowania

POIT #008: Uczenie dzieci programowania

Witam w ósmym odcinku podcastu „Porozmawiajmy o IT”. Tematem rozmowy z moim gościem będzie uczenie dzieci programowania.

Dziś moimi gościem jest Marcin Zajkowski, który jest w branży IT od ponad 10 lat. Programista-przedsiębiorca, certyfikowany coach Umbraco. Trener IT związany z technologiami Microsoft. Od prawie 3 lat mocno powiązany ze szkołą programowania dla dzieci i młodzieży WOW School, obecnie również współwłaściciel szkoły. Głównie przygotowuje programy nauczania, rekrutuje nauczycieli i sam sporadycznie uczy. Po godzinach prowadzi bloga udfnd.pl, traktującego o programowaniu i problemach pracy, życia. Prywatnie dumny tata.

W tym odcinku:

  • czy warto uczyć dzieci programowania?
  • jak uczyć dzieci i młodzież programowania?
  • na czym polega ucznie dzieci programowania?
  • kiedy rozpocząć edukację informatyczną najmłodszych?
  • jakie programy, narzędzi i książki się wykorzystuje?
  • jakie inicjatywy rządowe i prywatne wspierają nauczanie dzieci w temacie komputerów?
  • od jakiego języka programowania najlepiej rozpocząć?
  • po co rodzice zapisują dzieci do szkół programowania?
  • kto uczy w takich szkołach?
  • czego dzieci się w nich uczą?
  • czy żeby uczęszczać do takiej szkoły trzeba mieć jakieś predyspozycje lub już coś umieć?
  • jak Polska wypada na tle innych krajów w temacie nauczania najmłodszych programowania?
  • jaka jest przyszłość nauczania dzieci?

Subskrypcja podcastu:

Linki:

Książki:

  • Hello Ruby. Programowanie dla Dzieci.
  • Magia Ruby
  • Programowanie z Minecraftem

Pozostańmy w kontakcie:

 

Muzyka użyta w podcaście: „Endless Inspiration” Alex Stoner  (posłuchaj)

Transkrypcja podcastu

To jest 8. odcinek podcastu Porozmawiajmy o IT, w którym z moim gościem rozmawiamy o uczeniu dzieci programowania. Z tego odcinka dowiesz się:

 

* Czy i jak uczyć dzieci i młodzież programowania?

* Kiedy rozpocząć edukację informatyczną najmłodszych? 

* Jakie programy, narzędzia i książki się do tego wykorzystuje?

* Od jakiego języka programowania najlepiej jest rozpocząć?

* Kto uczy w szkołach programowania i czego dzieci mogą się tam nauczyć?

Zapowiada się jak zwykle ciekawie. Zapraszam.

Witam Cię serdecznie w Porozmawiajmy o IT. Ja się nazywam Krzysztof Kempiński i w tym podcaście rozmawiam z moimi gośćmi o branży informatycznej, przedstawiam trendy, zjawiska i opinie. Staram się przybliżyć tę branżę tym, których w niej na co dzień nie ma, jak również zaciekawić stałych bywalców. Pozostań z nami.

A teraz zapraszam już na kolejny odcinek.

Krzysztof: Cześć! Dzisiaj moim i Waszym gościem jest Marcin Zajkowski. Cześć Marcin, bardzo mi miło, że zgodziłeś się wystąpić w podcaście.

Marcin: Cześć. Dziękuję bardzo za zaproszenie.

Krzysztof: Super. Przyjemność po mojej stronie. Marcin od 10 lat jest już w branży IT. Jest programistą, przedsiębiorcą, certyfikowanym coachem Braco, trenerem IT związanym z technologiami Microsoft. Od prawie trzech lat, bardzo mocno jest związany z szkołą programowania dla dzieci i młodzieży WOW School. Obecnie również jest współwłaścicielem tejże szkoły. Głównie przygotowuje programy nauczania, rekrutuje nauczycieli, sam sporadycznie również uczy. Po godzinach prowadzi bloga Undefined.pl, traktującego o programowaniu i problemach pracy, życia. Prywatnie dumny tata. A dzisiaj porozmawiamy sobie o uczeniu dzieci programowania i szeroko rozumianej edukacji informatycznej najmłodszych. Marcin, dlaczego warto uczyć dzieci programowania? Czy tylko po to, aby w przyszłości mogły mieć stabilny i dobrze płatny zawód, czy też może są jakieś inne ku temu powody?

Marcin: To jest chyba najczęściej pojawiający się argument za tym, żeby w ogóle zacząć myśleć o nauce i programowania, i teraz to się bardzo dynamicznie odwraca, bo co raz częściej w tej nauce programowania rodzice, jak i same dzieci, widzą po prostu fajny potencjał do rozwoju swoich umiejętności nie tylko związanych z tym, z czym programowanie się na co dzień kojarzy, czyli matematyką, logicznym myśleniem, ale również z ogólnym radzeniem sobie ze zwyczajnymi problemami. My, jako dorośli ludzie i osoby w branży wiemy, że tu umiejętności twarde, techniczne pomagają nam w różnych aspektach życia i co raz częściej dostrzegają to też rodzice, więc odpowiadając na to pytanie, dlaczego warto uczyć dzieci programowania, wydaje mi się, że po to właśnie, żeby wzbudzić w nich taką techniczną ciekawość do odkrywania świata i radzenia sobie z problemami, które ten świat nam gotuje. Wiadomo, że to też często brzmi jak takie zwykłe, suche często slogany rzucane właśnie w zestawieniu z nauką programowania, ale nam się wydaje, że tak rzeczywiście jest, że te dzieci rozwijają się pod tym kątem właśnie około programistycznym, przy okazji fajnie się jeszcze do tego bawiąc, więc na pewno warto.

Krzysztof: Oczywiście, jak najbardziej. A czy jest ku temu jakiś odpowiedni wiek, czy lepiej tą edukację rozpocząć odpowiednio wcześnie, czy też wiek nie ma znaczenia? I jak to wygląda u was w WOW School?

Marcin: Ja często powtarzam, że to nie ma większego znaczenia i, że nigdy nie jest za wcześnie, nigdy nie jest za późno, o ile, tutaj w przypadku choćby dzieci, możemy mówić, że trzeba mierzyć też siły na zamiary. Jeżeli dziecko już zaznajomione z komputerem, potrafi się nim posługiwać, potrafi obsługiwać komputer sam w sobie jako narzędzie, ale też nie zawsze, bo są metody nauczania dzieci programowania bez komputerów, więc ten wiek przestał być już taką granicą. W WOW School mamy grupy wiekowe od lat 5 do lat 16, czyli pokrywamy dość szeroki przedział wiekowy tych dzieci. Z tym, że oczywiście te grupy są podzielone i na przykład są to grupy dzieci od 5 do 7 lat, potem jest grupa dzieci od 8 do 12 lat, a następna grupa już jest od 13 do 16 lat, ale już po kilku tych semestrach przeprowadzonych wraz z dzieciakami widzimy, że te dzieci często przepływają po prostu z tych grup wiekowych. Czasem są zdolniejsze ośmiolatki, czasem są osoby trzynastoletnie, które może z komputerem nie zawsze miały za dużo styczności i potrzebują jeszcze jakby dotarcia z tymi prostszymi narzędziami, więc to naprawdę przestało być barierą. I też widzimy, że często dzieci po prostu pięcioletnie, ja sam tak jak powiedziałeś na samym początku jestem dumnym tatą od niedawna, ja widzę jak moje półtoraroczne dziecko posługuje się smartfonem, którego ukradnie od któregoś z rodziców, więc te dzieci szybko zaczynają, szybko też dobrze im pokazać, że te narzędzia i te urządzenia służą do czegoś więcej, niż tylko biernej zabawy. 

Krzysztof: Pięć lat, to faktycznie dosyć wcześnie, przyznam. Wiem też, że są aplikacje do nauki kodowania, tak jak: Scratch, Code Combat, czy jakieś edukacyjne zabawki, roboty w stylu Lego Boost, nawet polski Foton. Myślisz, że z perspektywy rodzica, którym niedawno się stałeś, jest sens kupować takie zabawki dla dzieci, czy one są jakoś rozwojowe dla nich?

Marcin: Tutaj też myślę, że można nawiązać do tej poprzedniej odpowiedzi, że zawsze też trzeba zmierzyć potencjał i zainteresowanie w dziecku. Na pewno samo kupno zabawki nie wzbudzi chęci posiadania tej wiedzy i jakby chłonięcia tej wiedzy programistycznej przez nasze dziecko, ale jak najbardziej te zabawki pomagają i nie tylko same roboty, czy te narzędzia. Jednym z moich zadań, w zasadzie od samego początku, było takie odkrywanie potencjału i możliwości oraz narzędzia wykorzystywane głównie poza Polską do tego, żeby te dzieci uczyć programowania i tych narzędzi jest tyle w tej chwili, że bardzo ciężko za tym nadążyć. Scratch stał się rzeczywiście bardzo popularnym narzędziem i jest bardzo fajnym kawałkiem oprogramowania do tego, żeby zacząć przygodę z programowaniem, nie tylko dla dzieci, bo ja też ostatnio staram się zarażać również starszych adeptów programowania tym, żeby uczyć się właśnie przez takie narzędzia, więc z mojej perspektywy na pewno warto, o ile nasze dzieci wykazują już jakąś chęć zabawy do tego, ewentualnie, jeżeli my sami, albo często rodzice, którzy może nie są właśnie w branży, czy też nie mają styczności z branżą, chcą po prostu poznać z czym to się je i poznać to razem spędzając czas ze swoim dzieckiem właśnie w taki kreatywny sposób. 

Krzysztof: Z tego, co mówisz wynika, że rodzice powinni być zaangażowani w naukę programowania dla swoich dzieci. To nie jest tak, że dzieci pozostawione same sobie ze smartfonem czy taką zabawką są w stanie coś opanować, w sensie jest tutaj według mnie pewne ryzyko, że ten czas pójdzie na przysłowiowe granie i będzie zmarnotrawiony, niż wyniknie z tego jakiś pożytek. To zaangażowanie rodziców jest według mnie jest niezbędne. 

Marcin: Tak. To się też bardzo zmienia, bo o tyle, o ile na początku jak startowaliśmy ze szkołą było tak, że dzieci pochodziły głównie z rodzin jakoś powiązanych już z tą branżą kreatywną czy branżą techniczną, tak teraz często są to dzieci z rodzin, które zupełnie z tą branżą styczności nie miały, ani nie mają. I często jest tak, że rekrutując nawet dzieci na zajęcia, czy zachęcając ich do brania udziału w zajęciach, my często edukujemy również ich rodziców, mówiąc im czego dotyczy, to czego będą robiły ich dzieci na zajęciach czy też w jaki sposób tego nauczamy, albo czego nauczamy, więc rodzice jak najbardziej powinni być zaangażowani, być ciekawi. Z resztą też głównie z tego powodu wyszliśmy z taką inicjatywą, którą myśmy nazwali WOW Portalem, czyli takim narzędziem, w którym rodzice mają wgląd w to, co się dzieje w trakcie semestru w naszej szkole. I na przykład tam, okazuje się, że rodzice bardzo aktywnie, bardzo często zaglądają, dla nas miało to być to takim dodatkowym narzędziem, okazało się, że to jest główna platforma w tej chwili, którą rozwijamy, bo rodzice chcą te dzieci wspierać, sami chcą również poznawać czego uczą się ich dzieci i jakie osiągają rezultaty w tym, co robią na tych zajęciach, więc to taka puszka Pandory troszeczkę przez rodziców jest otwierana i nas to bardzo cieszy, bo my też jako część naszej misji chcieliśmy przyjąć, żeby też tych rodziców zaznajamiać z tym, czym ten nasz programistyczny świat częstuje te dzieci na zajęciach.

Krzysztof: To bardzo ciekawe, co mówisz. Na pewno fajnie obserwować rodziców zaangażowanych w tą edukację swoich dzieci. Wspomniałeś o zabawie, która jest jakby taką naturalną drogą czy naturalnym sposobem poznawania świata przez dzieci i wiem, że oprócz takich oczywiście elektronicznych gadżetów czy też oprogramowania, które ma służyć do edukacji informatycznej, można podejść do tego inaczej. Słyszałem, czy też czytałem na jakimś blogu taką metodę analogową, mógłbym rzec, pewnego taty, który powiedzmy narysował strzałki lewo, prawo, przód, tył, i dzieci miały jakby za zadanie posługując się tymi strzałkami zaprogramować jego drogę z pokoju do pokoju. Jest to jakaś forma programowania, jakaś forma takiej nauki programowania, ale w sposób taki poprzez zabawę. Myślę sobie, że niekoniecznie trzeba nam drogich sprzętów, drogich gadżetów, żeby poprzez tę zabawę dzieci uczyć. 

Marcin: Zgadzam się w stu procentach. Z resztą rozmawiałem z rodzicami przed przystąpieniem do kursu. Robimy często takie dni otwarte, na które dzieci po prostu mogą przyjść, zobaczyć jak te zajęcia wyglądają i rodzice również mają wtedy okazję porozmawiać z nami, posłuchać jak ten świat wygląda i często też wspominamy, że to nie jest tak, że dzieci muszą koniecznie przyjść na zajęcia z programowania czy koniecznie muszą mieć jakieś tam roboty za „x” złotych w swoim domu, żeby nauczyć się programowania. Są różne nawet gry planszowe, czy po prostu karty, czy też sposoby do grania i nauki programowania z dziećmi. Z resztą my na pierwszych zajęciach zawsze z tymi młodszymi grupami robimy coś takiego, co my nazywamy programowaniem trenera i dzieci bawią się bez oczywiście włączania nawet komputerów, bez brania jakichkolwiek kartek czy podchodzenia do tablicy. Zaprogramowanie konkretnych ruchów czy zachowań swoich trenerów. Nawiązujemy tutaj też często do „algorytmów”, które towarzyszą dzieciom i ich rodzinom w codziennym życiu, bo nawet biorąc pod uwagę taką codzienną czynność jak mycie zębów, to uświadomienie dzieciom, żeby umyć zęby, to nie wystarczy to umieć i powiedzieć samemu sobie, żeby umyć zęby, tylko wchodzi na to szereg czynności, które trzeba w jakiejś konkretnej sekwencji wykonać, żeby nie skończyć z tą szczoteczką we włosach na przykład, albo nawet bez szczoteczki, z ręką w paście, i te dzieci fajnie przy tym się bawią. Jedynym, jakby co najważniejszym aspektem tego wszystkiego jest to, żeby im to przetłumaczyć na ten język, który wprowadzają do komputerów celem zmuszenia ich do wykonania jakichś poleceń. Na YouTube, z resztą, swego czasu był bardzo popularny film, w którym pewien ojciec uczył swoje dzieci programowania, pokazując, jak robi się kanapkę, jakie czynności, sekwencje, co potrzebne do tego, by zrobić kanapkę. Okazuje się, że masłem można wysmarować nie tą stronę bułki, czy Nutelle złapać nie tak jak trzeba, i to też jest nauka programowania, więc jak najbardziej można to robić z rzeczami codziennego użytku, z długopisem, z tablicą, z kartką papieru, kartami, zabawkami, które można kupić, bądź sobie samodzielnie zrobić, wydrukować, ale można to też zrobić bez żadnych zabawek, osiągając w mojej opinii bardzo podobne i zbliżone rezultaty.

Krzysztof: Myślę sobie, że taka edukacja przez analogię, jest takim naturalnym sposobem, w jaki sposób dzieci poznają świat. Wiem, że są różnego typu książki na rynku dedykowane właśnie dla dzieci, które jakoś powiedzmy z programowaniem są powiązane, mam tu na myśli pozycje typu: „Hello Ruby. Programowanie dla dzieci.”, „Magia Ruby.”, „Programowanie z Minecraftem”, to już może dla nieco starszych. Jaką tutaj rolę takich książek tutaj widzisz i myślę sobie też, czy rodzice, jak gdyby są w tym procesie niezbędni, w sensie przetłumaczenia, tego co w takich książkach jest właśnie dla swoich dzieci?

Marcin: Tak, bardzo często rodzice są pomocni, bo książki same w sobie, obserwując dzieci nawet, wiem, jak ciężko jest motywować do tego, żeby złapały same za książkę i po prostu oddały się pociesze jej czytania czy eksploracji. Ja sam nawet często kojarzony jestem ze zdjęciem, które zrobiliśmy razem z moją córką, z taką książką „Java Script for kids”, w której jeszcze nie ma żadnych treści, ale jest taka jakby zabawowa, stworzona po to, żeby ją łączyć z dziećmi i to w bardzo młodym wieku. Tych pozycji jest bardzo dużo. Ja akurat nie miałem okazji zapoznać się z wieloma z nich, ale często redagowaliśmy czy pomagaliśmy opiniować, czy nawet dystrybuować niektóre książki wydawane przez polskie wydawnictwa i tam jest bardzo fajna wiedza i bardzo fajnie podana wiedza. I nie dotyczy ona tylko programowania, już nawet te pozycje często zahaczają o takie tematy, jak montaż wideo, czy audio, czy grafika komputerowa, czy modelowanie 3D, które pomaga naszym dzieciom budować fajne światy w ich rozgrywkach czy grach, które tworzą na późniejszym etapie, czy na późniejszych kursach, więc o ile rodzic będzie chciał spędzać czas z dzieckiem przy takiej książce, a nie przy innej, którą może jego dziecko bardziej polubi, to jak najbardziej, ale to też musi być liczone jako taki czas aktywnego i kreatywnego spędzania czasu z dzieckiem. Bo wiadomo, że można te książki czytać różne, jedno dziecko bardziej zafascynuje się przygodami Robinsona Crusoe na wyspie, a inne będzie zastanawiało się jak posterować robotem, czy jakie sekwencje pomogą na przykład mu wydostać się z jakichś tarapatów, które są elementem na przykład rozwojowym niektórych z takich książek, więc jak zwykle w naszej branży to zależy, ale jak najbardziej nie przeszkadza to, a zdecydowanie moim zdaniem pomaga w jakby przybliżeniu tego, czego dotyczy programowanie dla tych naszych najmłodszych adeptów.

Krzysztof: Zgadza się. Te książeczki są tak fajnie zrobione. Mój synek trzyletni posiada taką książeczkę, gdzie wytłumaczone jest w jaki sposób działa komputer, czy też z jakich elementów się składa. Ona jest na tyle interaktywnie super zrobiona, że można różnego typu okienka otwierać, wyskakują z tego powiedzmy „inne elementy”, więc widzę, że ma dużo przyjemności właśnie za samego oglądania tej książeczki, a jednocześnie może pewne informacje już chłonąć, także też myślę, że jak najbardziej warto.

Marcin: Tak, przez te kilka semestrów przebrnęliśmy już przez naprawdę różne dzieci, są dzieci, które same sięgają po takie książki, same aktywnie i chętnie spędzają przy nich czas, a ich rodzice często nie mają pojęcia czego dotyczą ich treści, które te dzieci konsumują, ale to jest naprawdę fascynujące. Z resztą też te książki, czy ogólnie te zabawy, potrafią wytłumaczyć nawet dla nas dorosłych programistów, niektóre aspekty programowania w taki sposób zupełnie inny jak myśmy to rozumieli, bo dla nas, nie wiem, pokażemy jakąś nową technologię, nowy język, zaczynając nawet od C++, co też niektórzy próbowali wdrażać dla najmłodszych dzieci, to nie zawsze chodzi o to, by poznać jakąś strukturę danych, napisać jakiś kod i wiedzieć jak on działa, ale ostatnio zetknąłem się chociażby z wytłumaczeniem, takiej struktury danych jak lista w postaci analogii do pociągu z wagonami, i dzieci bawiły się po prostu pociągami, a rodzice aktywnie tłumaczyły dzieciom, że to jest analogia do struktury listy, która jest po prostu zapisana w jakiejś konkretnej kolejności, żeby znaleźć jakiegoś tam Antka czy Mietka w ostatnim wagonie, trzeba po prostu przejść wszystkimi wagonami od samego początku pociągu. Nawet tego typu rzeczy można wytłumaczyć dzieciom w bardzo ciekawy i kreatywny sposób, i te książki to rzeczywiście robią, więc na pewno warto.

Krzysztof: Super pomysł. Wiemy, że ta technologia otacza nas z zewsząd i co raz silniej ten trendy będzie się jeszcze umacniał. Wiemy również, że na rynku branży IT brakuje bardzo wielu specjalistów, stąd wiele inicjatyw rządowych, firm prywatnych, fundacji w stylu: „Samsung. Mistrzowie kodowania”, „CoderDojo. Uczymy dzieci programować”, „Superkoderzy”. Część z tych inicjatyw próbuje dosyć aktywnie wchodzić do szkół, co chwali się jak najbardziej. Jak myślisz, dlaczego takie inicjatywy powstają i co one mają na celu?

Marcin: Ja mama nadzieję, jedynie, że powstają w celu odpowiedzenia tym potrzebom rynku, bo tak jak wspomniałeś rynek domaga się specjalistów, a bardzo nieciekawą obserwacją jest to, że chociażby na niektórych uczelniach liczba miejsc na studiach informatycznych się zmniejsza z roku na rok, co zupełnie nie odpowiada tym potrzebom rynku. I tak tutaj było też z końcem 2016 roku, Ministerstwo Edukacji zapowiedziało wejście programowania jako podstawy programowej w nauczaniu informatyki w klasach pierwszych szkoły podstawowej i to weszło w życie od września 2017 roku, więc te dzieci uczą się tego programowania już we wszystkich szkołach. Tutaj ważnym do dodania jest to, że nie wszystkie szkoły są w Polsce jeszcze na to gotowe sprzętowo, personalnie i z wielu innych aspektów i czynników, ale uzupełniając też tą wiedzę i potrzebę wychodzi to z tego, że Polska okazała się być troszeczkę zacofanym krajem i jak się okazywało, że w niektórych krajach bardziej, powiedzmy, ucywilizowanych technologicznie już ta nauka  programowania gdzieś występowała, już tego typu szkoły programowania istniały, dzieci miały styczność z technologią, tak w Polsce  w wielu rejonach, bo nie mówimy tutaj o większych miastach, które może gdzieś tam mają do tego łatwy dostęp, a tak w wielu innych rejonach mniej może zaludnionych czy mniej uczęszczanych jest z tym po prostu problem i brak jest do tego dostępu. I te niektóre z tych inicjatyw, które wymieniłeś, starają się ten problem rozwiązać docierając po prostu z takimi zajęciami w różne, może mnie popularne, destynacje. A jaki to efekt przyniesie w szkołach? Jest mi bardzo ciężko powiedzieć, ale często jestem o to pytany, jak my jako szkoła, która prowadzi zajęcia poza lekcyjne jest zestawiana z tym zajęciami w szkołach i jest to tak samo jak z językiem angielskim. Angielskiego też się często uczyliśmy w szkołach, ale ważnym aspektem jest to, kto tego uczył, jak tego uczył, jakie są metody, i też tutaj zupełnie nie obawiamy się zupełnie tego, co jest nauczane w szkołach, bo wiemy, że nadal będzie potrzeba do tego, żeby uczyć się więcej i ambicja dzieci często jest też taka, że te dzieci chcą więcej eksplorować, uczyć się więcej. Jedynie ta nauka szkolna może ich do tego po prostu zmotywować i pokazać im często, że coś takiego jest. Bo gdybyśmy my dowiadywali się o takich rzeczach bezpośrednio z naszej szkoły, czy od naszych nauczycieli, czy nawet w postaci jakichś skromnych zajawek, czy pokazu możliwości, to może byśmy się zmotywowali do tego, żeby eksplorować programowanie wcześniej. Ja na przykład bardzo żałuję, że nie miałem takiej możliwości w młodym wieku, i to też zawsze powtarzam uczniom z którymi mam styczność, że ja im po prostu bardzo zazdroszczę, tego, że one już są tutaj, są na takich zajęciach i mają możliwość dowiadywania się bezpośrednio od praktyków, a myśmy takiej możliwości nie mieli. A to programowanie czy informatyka jak była, mi osobiście, oczywiście mogę się wypowiadać tylko za siebie, była podawana, to była podawana w taki sposób, że w ogóle nie zachęcała do tego, żeby zgłębiać temat, czy w ogóle myśleć o tym, żeby go zgłębiać i wtedy człowiek zarzucał się innymi pomysłami, innymi aktywnościami, a może by wcześniej zarażony osiągnął zupełnie inne cele wcześniej albo inaczej, inną drogą.

Krzysztof: Dokładnie. Ja również zazdroszczę dzieciom różnych innych możliwości, które teraz mają, ale wiadomo, teraz są takie czasy. Czasy naszego dzieciństwa, to był inny etap, więc świat idzie do przodu. Powiedz proszę, od jakich języków programowania warto rozpocząć? Czy to w ogóle ma sens? Czy takie pytanie w ogóle ma sens, bo wspomnieliśmy na początku, że dla tych najmłodszych, to zabawa jest odpowiednią metodą, podejściem. Natomiast wspomniałeś, że macie dosyć szeroki przekrój wiekowy, więc domyślam się, że dla tych nieco starszych dzieci oferujecie już zajęcia z programowania już w konkretnych językach.

Marcin: Tak, zgadza się. To jest odwieczny dylemat i odwieczne pytanie, które my też staramy się adresować, w zasadzie w każdym semestrze, i odpowiedzią naszą na jakby takie pytanie było to, że zrobiliśmy taki kurs przekrojowy. My zaczynamy z bardzo małymi dziećmi już od takiego narzędzia, którym jest Codu. Ciężko tu mówić o jakimś języku programowania, bo te początkowe narzędzia polegają na tym, że korzystamy z jakichś gotowych bloków, które po prostu odpowiadają konkretnym operacjom, czy imitują nam jakieś pętle, czy warunki logiczne, czy tego typu operacje, które gdzieś tam docelowo tłumaczone są na kod czy język programowania i zrobiliśmy taki kurs przekrojowy. Dzieci mają okazję przejść przez wszystkie narzędzia i technologie, które dla nich przygotowaliśmy dla najmłodszych lat i potem wybrać taką, w której czują się najciekawiej, albo która ich najbardziej interesuje. I tych narzędzi jest, jak już rozmawialiśmy, bardzo dużo. Mamy chociażby narzędzie App Inventor do budowania aplikacji mobilnych, które można uruchamiać na platformie Android i to rzeczywiście realnie na swoich telefonach. Mamy właśnie wspomniane Codu, które wypuścił Microsoft, które też możliwe jest do uruchamiania na konsolach XBOX. Jest Scratch, który już staje się bardzo popularny, aż nawet można by powiedzieć, że nudzi się często dzieciom, bo on wleciał do szkół, najczęściej do tych podstaw programowych. I ostatnio furorę robi Python. Ja też stałem się takim fascynatem Pythona, bo nigdy zawodowo nie miałem okazji programować w Pythonie, ale gdy właśnie zacząłem proces eksploracji języka pod kątem właśnie kursów programowania dla dzieci zacząłem czytać, przeglądać te książki dla dzieci i bawić się Pythonem samodzielnie. Również zacząłem się tym fascynować i w tej chwili właśnie mamy najwięcej uczniów na tym kursie, więc Python jest takim pociesznym, właśnie prostym składniowo językiem, który już małe dzieci są w stanie przyswoić, ale też jest takim językiem, który pozwala w bardzo szybkim czasie osiągnąć rezultat naoczny i widoczny, co jest bardzo istotne w procesie właśnie zabawy i nauczania z najmłodszymi, bo dzieci jak nie widzą albo nie mają namacalnie czegoś, co tworzą przed oczami, czy na swoich urządzeniach, czy telefonach, czy czymkolwiek innym, to bardzo szybko mogą się znudzić, a tego na pewno nie chcemy osiągnąć.

Krzysztof: Dobrze słyszeć, że taki wydawałoby się, że poważny język programowania jak Python, może służyć do zabawy i do nauki dzieci. Także jak dla mnie to jest niespodzianką.  

Marcin: Jeszcze może tutaj dodam, bo też jakby Python zaadaptowaliśmy dla naszych jednych z najmłodszych grup, tych ośmio-dwunastoletnich, ale też postanowiliśmy go wykorzystać w późniejszych kursach, dla tych nieco starszych dzieciaków, do zestawienia go z pojęciem cyberbezpieczeństwa, bo jak wiem Python, może służyć do bardzo wielu rzeczy i w bardzo wielu miejscach w branży IT znaleźć swoje zastosowanie, i myśmy też postanowili dodać tego Pythona do kursu z cyberbezpieczeństwa i tam już dzieciaki te już nieco starsze często właśnie po tym kursie Pythona pierwszym, próbują hakować, bawić się i łamać tam szyfry z wykorzystaniem właśnie Pythona, który okazał się bardzo pociesznym językiem do tego celu właśnie.

Krzysztof: Wspomnieliśmy o kilku bardzo różnych aspektach związanych z WOW School. Ty byś mógł krótko powiedzieć, jaka jest historia WOW School i skąd w ogóle pomysł na taką szkołę?

Marcin: Historia zrodziła się tak naprawdę w głowie Asi, która teraz jest moją wspólniczką i która to przebywając za granicą poznała pewnego przedsiębiorcę, który siedział w branży, nie stricte IT, był ogólnie przedsiębiorcą, działał na różnych frontach i miał okazję poznać właśnie jakiś język programowanie czy jakąś technologię, która bardzo mu pomogła nabrać takiego logicznego myślenia, zadaniowego i zestawić to z tym, co robił na co dzień i przekształcić w optymalizację procesów, które na co dzień wykorzystywał w prowadzeniu biznesu. Asia potem wróciła do Polski, miała akurat siostrzenicę w takim wieku … A! I ten człowiek jeszcze powiedział do niej wtedy, że on by bardzo chciał chętnie tego nauczyć się wcześniej na jakimś takim mega etapie, dlaczego tego nie uczą w szkołach? Asia, po powrocie do Polski, zaczęła dla swojej siostrzenicy szukać takich zajęć i okazało się właśnie wtedy, że takich zajęć nie ma, a że miała pomysł, aby wystartować z jakimś biznesem, tak rozpoczął się pomysł, żeby takie zajęcia zacząć wdrażać. Dziwnym trafem w ogóle wtedy akurat przeprowadziłem się z Białegostoku pod Warszawę i szukałem ciekawych kontaktów do osób około naszej branży IT, żeby po prostu poznać ludzi i mieć dodatkowe zajęcia po przeprowadzce. No i poznałem Asię, okazało się, że znaleźliśmy wspólny język i zacząłem jej wtedy właśnie pomagać z przygotowaniem programów nauczania oraz sam je ówcześnie prowadzić z moim kuzynem, więc też byliśmy takimi pierwszymi beta testerami programu, który sami tworzyliśmy i tak się ten pomysł zrodził. I on ewaluował bardzo szybko, i w momencie, kiedy my startowaliśmy, już tych szkół powstawało co raz więcej, a w tej chwili nie jestem w stanie ich zliczyć, więc taka była krótka historia WOW School.

Krzysztof: Bardzo ciekawa historia wynikająca tak naprawdę z potrzeby rynku, jak się okazuje.

Marcin: Tak, zgadza się. 

Krzysztof: A jakiego rodzaju zajęcia są u was prowadzone i jak często odbywają się lekcje?

Marcin: Zajęcia odbywają się z reguły raz w tygodniu, są to zajęcia poza lekcyjne, trwają półtorej godziny zegarowej, z małą przerwą, najczęściej w grupach szczególnie najmłodszych. Jakiego rodzaju zajęcia? Uczymy dzieci programowania głównie, ale to też może jako taka mała zajawka, w przyszłych semestrach chcemy troszeczkę wykroczyć poza samo programowanie i również chwycić takich aspektów, jak: design, czy modelowanie 3D, bo jak się okazało przy tworzeniu gier  brakuje nam tych modeli, które mogłyby nasze dzieci robić, bo często okazuje się, że one też są uzdolnione właśnie z tej perspektywy kreatywnej, więc uczymy dzieci budowania gier, aplikacji, aplikacji internetowych i, jak też wspomniałem wcześniej, zagadnień z cyberbezpieczeństwa i ogólnie bezpieczeństwa w sieci. I jeszcze ostatnio dołączyliśmy do naszej gamy kursów, kurs programowania wirtualnej rzeczywistości, czyli bawimy się z technologią Web VR’u i unity VR, gdzie dzieci robią aplikacje, które uruchamiają potem na goglach  Carboard’a, bądź też bardziej zaawansowanych, bo współpracujemy też z salonami VR’owymi, które udostępniają nam sprzęt i dzieciom do tego, żeby te projekty rzeczywiście testować na sprzęcie, który został do tego stworzony, ale też ta paleta kursów zmienia się z semestru na semestr. Staramy się właśnie odpowiadać też takim trendom i również ciekawić dzieci po prostu tym, co otacza nas w naszym świecie, więc to co raz częściej będzie zahaczało o tematy, które naszą branżę informatyczną zaczepiają, czyli jakiś IOT, VR, nawet jakieś blockchainy, hackingi, tym podobne rzeczy były w naszym spektrum zainteresowań i sam z wielką niecierpliwością i taką ciekawością patrzę w przyszłość, bo ja się też najczęściej bardzo dużo uczę przygotowując te kursy lub szukając tych kursów, więc też tym dzieciom chcemy zapewnić rozrywkę na takim poziomie, który odpowiada rzeczywistym potrzebom i jakby nawiązuje do tego, co się dzieje na naszym dorosłym rynku IT.

Krzysztof: Świetnie. Myślę, że bardzo szeroki zakres i na pewno każde dziecko znajdzie dla siebie coś interesującego. Powiedz proszę, po co rodzice zapisują dzieci do szkół programowania? Czy tutaj chodzi o zabicie czasu, zajęcie takiego młodzieńca, czy też są może jakieś inne powody? 

Marcin: Zależy. Są bardzo różni rodzice. Wcześniej, na początku działania szkoły było tak, że ci rodzice byli rzeczywiście z branży i oni widzieli po sobie potencjał, że ta branża nadal jest rozwojowa, w zasadzie jest od „x” czasu i podejrzewam, że bardzo długo będzie, i oni widzieli w tym zwykłą taką inwestycję w bezpieczniejszą przyszłość swoich dzieci, o ile te dzieci oczywiście zarażą się taką pasją. Często jest tak, że rodzice zapisują te dzieci właśnie celem zróżnicowania ich spektrum zainteresowań, albo zaciekawienia ich czymś innym, albo pokazania im i zawierzenia nam misji, żebyśmy pokazali tymi dzieciom, że komputery czy też narzędzia, które często noszą w kieszeniach czy w swoich plecakach, mogą służyć do zupełnie czegoś innego niż tylko taka bierna konsumpcja, czyli powierzają nam misję odciągnięcia dzieci od tych gier, czy streamerów, których oglądają tak nagminnie i zawzięcie godzinami, i po prostu zaszczepienia w nich tej chęci wykorzystywania komputera troszeczkę w inny sposób. Często jest też tak, że rodzice po prostu chcą dzieci gdzieś ulokować. Wiadomo, my chodziliśmy często na jakiś dodatkowy angielski, plastykę, to też są wielkie wojny między dziećmi a rodzicami, bo część dzieci może chciała iść na plastykę, czy na gitarę, czy na jakieś organy, czy tym podobne rzeczy, a lądują na programowaniu i często okazuje się, że dopiero jak zestawiają potencjał plastyki, budując własnego painta, którego potem wdrażają na swoje telefony, łączą dwa światy i pasję do rysunku wzbudzają przez kod czy aplikację, którą sami zbudują. Wtedy w zasadzie, najszczęśliwsi jesteśmy, że nie wpłynęliśmy na złe nastawienie tego dziecka i że to dziecko nic nie straciło finalnie i, że jest zadowolone na koniec kursu.

Krzysztof: To na pewno super sprawa. A powiedz proszę, czy rodzice mają od swoich dzieci jakieś oczekiwania po skończeniu takiego kursu? Czy oczekują, że dzieci posiądą jakieś konkretne umiejętności, czy też może jest to raczej takie luźne właśnie podejście na zasadzie realizacji pasji?

Marcin: Tutaj też bywa bardzo różnie. Widzimy, że co raz więcej rodziców chce naocznie obserwować postęp nauki swoich dzieci i właśnie w odpowiedzi na tą potrzebę zbudowaliśmy swój portal, który taką możliwość rodzicom udostępnia, gdzie mogą zobaczyć, co ich dzieci robią na zajęciach, jak to im idzie, tak naprawdę, czego będą dotyczyły poszczególne zajęcia, albo jaki jest ich rezultat. I widzimy, że co raz więcej rodziców, właśnie na ten portal zerka, więc można powiedzieć, że ta ciekawość ze strony rodzica wzrasta. Czy rodzice czegoś oczekują? Myślę, że na pewno najważniejszym jest to, żeby te dzieci z chęcią chodziły na te zajęcia, żeby wracały zadowolone i mile spędzały czas, a my swego czasu próbowaliśmy zmierzyć we współpracy z pewnym instytutem taki jakby model rozwojowy tych dzieci, ale jest to bardzo ciężkie do osądzenia, jeżeli chodzi o takie porównywanie rozwoju dzieci, w szczególności w takich grupach, gdyż my od samego początku mówiliśmy, że my nie chcemy być taką stricte szkołą, która stara się wszystkie dzieci równać do pewnego poziomu, ale staramy się te osoby, które na wstępie wykazują mega silny potencjał angażować po prostu mocniej, a dzieci, które fajnie się bawią, nadal zapewniać im po prostu fajną zabawę. Stąd też nie robimy zbyt dużych grup, mamy też takie usprawnienia do naszych kursów, że mamy zawsze asystentów też na takich bardziej licznych kursach, a od niedawna planujemy też utworzenie takich grup dodatkowych, bardziej kameralnych powiedzmy, dla takich osób, które rzeczywiście mają ten potencjał i możesz mi uwierzyć, że są ośmiolatki, które często zmuszały mnie do tego, żebym jeszcze raz przemyślał swoją karierę informatyczną, czy nie jest po prostu dla mnie za późno. One już działają w jakichś technologiach, o których ja zielonego pojęcia nie mam, tłumaczą mi jak tam przez jakieś SSH Linuxem łączyć się do jakiejś rzeczy, gdzie ja ostatni raz Linuxa instalowałem na pierwszym roku studiów i wykazują taką pasję, której my tej pasji zmarnować na pewno nie chcemy, a wręcz przeciwnie, to też wspominałem na początku naszej rozmowy, zdarzały nam się takie sytuacje, że grupę ośmiolatków zaciągaliśmy do grupy trzynastolatków, bo okazywało się, że to dzieci już tyle w swoim krótkim jeszcze życiu zrobiły, że przychodziły do grupy trzynasto-szesnastoletniej i wymiatały, i po prostu uczyły tych starszych dzieciaków tego, czego już się nauczyły, więc ten potencjał jest różny, oczekiwania rodziców są różne, ale ja bym to jednak finalnie sprowadził do takiej odpowiedzi, że rodzicom najczęściej zależy na tym, żeby te dzieci nie zmarnowały tego czasu. Żebyśmy my też postarali się tym dzieciom gdzieś tam może naprostować punkt widzenia na temat komputerów i samego ich wykorzystania przez nich w domach i nie tylko w domach oraz żeby właśnie te dzieci miło spędziły czas i, żeby go nie zmarnowały.

Krzysztof: Niesamowite. A Marcin, powiedz proszę, kim są wasi nauczyciele? Czy każdy może zostać nauczycielem w takiej szkole jak WOW School

Marcin: To się bardzo zmienia i też uczymy się na różnych błędach i nie błędach, ale również adoptujemy się do tej sytuacji, bo misją początkowo i w zasadzie od samego początku jak ja podchodziłem do edukacji programistycznej, byłem święcie przekonany, że mnie na przykład programowania nie nauczyłby ktoś, kto czynnie tego nie robi. Tak jest z profesorami, nauczycielami w szkołach … Często zdarza się teraz, że jacyś wuefiście prowadzą w zastępstwach zajęcia z informatyki, tłumaczą jakiegoś Pythona dzieciom, czy cokolwiek innego, i do mnie by to nie trafiło. Ja bym życiu nie chciał sam prowadzić takiej misji, w której chciałbym, żeby uczył mnie czy kogokolwiek innego ktoś, kto choćby jednego zęba na tym nie wybił. Myśmy od początku założyli, że te technologie takie stricte mega programistyczne, będą powierzane osobom z branży, to są praktycy, to są często osoby, które prowadzą swoje firmy, nie lubię słowa pasjonaci, ale to są niewątpliwie pasjonaci, bo są to osoby, które swoją wiedzę chcą przekazywać dalej, którzy chcą zarażać tych właśnie najmłodszych tym czego sami nauczyli w swojej karierze, ale też które często same sobie stawiają takie wyzwania, bo wiemy jaka jest nasza branża, wiemy jak wygląda większość programistów, często są to osoby introwertyczne, a tego typu zajęcia, ja też często mówię po sobie patrząc, mi na przykład uratowały karierę podejrzewam. Ja już byłem bliski wypalenia zawodowego i dla mnie taka możliwość przekazywania wiedzy dzieciakom stała się takim nowym sensem życia i czekania na sobotę, kiedy te zajęcia miały miejsce, i to też przekazujemy wszystkim naszym trenerom. Ale odpowiadając na twoje pytania, w większości są to programiści, są to często osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, ale teraz co raz częściej do naszych szeregów zaciągamy osoby, które są takie powiedzmy z pogranicza IT i pedagogiki, bo też oczywiście często zdarzały nam się osoby, które łączyły te dwie branże i często miały doświadczenie pedagogiczne, ale teraz tak łączymy się w takie powiedzmy interdyscyplinarne zespoły programistyczno-pedagogiczne, bo okazuje się, że dzieci też często są łatwiejsze, trudniejsze, są dzieci z problemami, które nie zawsze programista, który przychodzi kogoś nauczyć technologii jest w stanie ad hoc rozwiązać, więc też adoptujemy się do takich sytuacji, takich problemów i w tej chwili łączymy te zespoły, no i wiadomo, że w tych może młodszych grupach, większą rolę odgrywa umiejętność kreatywnego spędzenia czasu na rozrywce z tymi dziećmi, a tym aspektem mniej istotnym jest sama ta wiedza programistyczna. Oczywiście też przyuczamy tych naszych trenerów, czy nawet pedagogów do tego, żeby byli w stanie odpowiadać na często bardzo trudne pytania programistyczne tych dzieciaków i często są to osoby, które ukończyły studia pedagogiczne bądź są w ich trakcie jeszcze nawet, ale chcą się uczyć programowania, bo też widzą w tym jakiś potencjał, więc to jest dla nich też takie dwa w jednym. A oczywiście starsze grupy, takie technologie jak Unity, VR, czy programowanie już takie może bardziej zaawansowane na aplikacje internetowe, czy tego typu rzeczy, to stricte już trafiają w ręce praktyków i osób, które robią to zawodowo i które po prostu są  w stanie też często zaciekawić dzieci tym, co robią na co dzień, bo nie chodzi też tylko o to, by prze/?/kazać sam plan nauczania, ale również pokazać, co można z tym zrobić w rzeczywistym życiu i jak w przypadku chociażby VR czy Unity, wspomniałeś tutaj robota Fotona, to to są bardzo nasi dobrzy przyjaciele na przykład w Białymstoku, część trenerów, to są osoby, które właśnie pracowały nad właśnie aplikacjami Fotona i samym robotem Fotona, więc to było takie naprawdę przyjemne z pożytecznym, bo dzieciaki poznawały jak z wykorzystaniem tej technologii, której się uczą, ktoś zrobił takiego robota jak Foton i jeszcze dodatkowo tym samym uczy innych programowania, więc to było takie naprawdę win-win, więc tak programiści, pasjonaci, pedagodzy, ale jak najbardziej jakby ktoś to słuchający chciałby zmierzyć się z taką misją, ja już teraz ostatnio rozmawiałem ze znajomymi, stwierdziłem, że ja prowadzę nieustanną rekrutację, bo dobrych ludzi naprawdę w zespołach nigdy za wiele i staramy się takie interdyscyplinarne komórki super ekstra zespołów każdej z naszych lokalizacji, więc jak najbardziej chętnie odpowiemy na taką potrzebę, albo damy komuś możliwość zmierzenia się z takim challengem, jakim jest nauka programowania dla dzieci. Ja też odpowiadam rodzicom, ta umiejętność matematyki, dziecko nie musi być orłem z matematyki, żeby uczyć się programowania, a wręcz przywołując tutaj swój przykład jawnie mogę powiedzieć, że tym orłem wcale do końca być nie musi, bo ile będzie wiedziało jak radzić sobie z tymi problemami, to te rozwiązanie na problemy znajdzie, nie koniecznie zawsze grzebiąc w tych trudnych aspektach matematyki, chociaż też tutaj warto wspomnieć, że dzieci, które myślą ambitnie o tworzeniu gier, czy nawet wykorzystywaniu jakichś silników gier, to umiejętność matematyki posiąść finalnie będą musiały, ale to też nie jest ten etap, przy którym przystępują do pierwszej nauki programowania.  My założyliśmy od samego początku, że tych dzieci nie chcemy zrazić i skrzywdzić, i pokazać im, że bez tego czy bez tamtego sobie po prostu w życiu nie poradzą, tylko pokazać im, gdzie ewentualnie mogą szukać rozwiązań na problemy, które, jeśli nie teraz ich dopadną, to z czasem, ale też nie staramy się tych problemów w momencie, kiedy ich jeszcze nie ma.

Krzysztof: Dobrze, że wyjaśniliśmy to raz na zawsze. Powiedz proszę, ile dzieci uczęszcza do WOW School? Czy to jest jakaś zamknięta, skończona liczba, czy też dostosowujecie się z roku na rok do potrzeb rynku?

Marcin: Często ta liczba jest ograniczana, ale ograniczona jest liczba trenerów bądź naszych możliwości logistycznych, po prostu sal dostępnych, w których możemy prowadzić zajęcia, bądź po prostu dostępności naszych trenerów. Ta liczba rośnie z semestru na semestr. Ja w tym semestrze jeszcze do końca tej liczby nie liczyłam, ale w ubiegłym semestrze było to ponad 450 dzieci w całej Polsce, także to jest dość duża liczba i tak jak wspomniałem ta liczba rośnie z semestru na semestr, i chcielibyśmy docierać do jak największej liczby tych dzieci, z tym, że tak jak ja mówiłem, najczęściej ograniczała nas logistyka, bo chęć w tych dzieciach jest. Pomimo zwiększonej liczby szkół programowania, nadal dzieci chcą się tego uczyć, a rodzice chcą uczyć tego dzieci, więc ta liczba rośnie, na pewno będzie też rosła.

Krzysztof: Dobrze, że widać ten trend rosnący. Powiedz proszę, jak Polska wygląda na tle innych krajów, jeśli chodzi właśnie o tą edukację? Wiem, że na przykład Szwecja planuje włączyć naukę programowania do planu nauczania takiego podstawowego w szkołach. Estonia, Finlandia, Wielka Brytania też już różnego typu kroki w tym kierunku prowadzą. Jak to w Polsce wygląda na tle innych państw?

Marcin: No tak jak już rozmawialiśmy wcześniej, Polska też poczyniła pierwsze kroki i postanowiła wprowadzić naukę programowania do podstawy programowej w szkole podstawowych i z tego, co wiem, to się zadziało. Bardziej wydaje mi się istotne to, jak to jest egzekwowane, bądź jak to po prostu jest wdrażane, bo wiadomo, że same decyzje, czy same slogany, czy po prostu programy ministerialne nawet w jakimkolwiek rządzie nam problemów nie rozwiążą i tak jak tutaj też przywołaliśmy ten wątek w tym temacie wcześniejszym, w 2016 roku w zestawieniach takich z innymi państwami europejskimi, Polska wypadała bardzo blado. I widać było to zacofanie jeszcze trochę technologiczne, jak również właśnie brak dostępu tego typu kursów czy możliwości dla tych najmłodszych dzieci. Teraz to się zmienia. Ja bacznie obserwuję rynek akurat brytyjski, bo pracuje na co dzień z firmami z tamtej lokalizacji i mogę powiedzieć, że Polska w zupełności nie odstaje w żaden sposób od tego, co jest oferowane na rynku brytyjskim, a wręcz powiedziałbym, że teraz nawet patrząc na konkurencję naszą, czy nasze poczynania, czy poczynania wszystkich tutaj w naszej lokalnej branży, jesteśmy już nawet przed tym rynkiem, a jedyny rynek, którym moglibyśmy się aspirować, to jeszcze są te Stany Zjednoczone, ale tam ten przemysł ma dużo większą gotówkę wpompowaną w to, żeby to promować, jak również ma też więcej takich ciekawych person czy twarzy, które flagują ten ruch. Ja w Polsce też swego czasu starałem się znaleźć namiary może na osoby powiedzmy z takiego celebryckiego świata, które mogłyby powiedzieć, że: „Ej, pomogło mi programowanie w tym i w tamtym. Gdyby nie programowanie, to bym tego i tego nie osiągnął czy tego i tego nie zrobił.”, i w Stanach Zjednoczonych takich historii jest bardzo dużo i te historie budują chęć i głód w tych dzieciach do tego, żeby się uczyć, ale również budują to też w organizacjach, i te organizacje starają się wtedy na to odpowiadać. Wydaje mi się, że w Polsce jedyne, co jest potrzebne, to więcej takich powiedzmy success stories, może takich nawiązań do popkultury programistycznej i też uświadamiania często tych rodziców, że jest potencjał, i, że jak presja będzie szła ze strony rodziców, to szkoły, ministerstwo i inni będą na to odpowiadać, bo oni widzą taką potrzebę, ale moim zdaniem jedynie czego nam potrzeba w tej chwili, to taka stabilizacja, przemyślenie i zrobienie czegoś może nie tylko po to, żeby zrobić, ale żeby to rzeczywiście miało ręce i nogi, a obawiam się, że z naszym powiedzmy potencjałem czy nastawieniem może po prostu za duża uwaga nie być poświęcona i nie wyjdzie to tak, jak byśmy wszyscy mam nadzieję tego chcieli.

Krzysztof: Jak zatem widzisz przyszłość nauczania dzieci programowania? Czy są jakieś trendy chociażby z rynków zagranicznych czy z USA, o których wspomniałeś? Jak tutaj ta przyszłość według ciebie będzie się kształtowała?

Marcin: Wydaje mi się, że to będzie bardzo dynamicznie się rozwijało w dalszym ciągu. Teraz trafia to do szkół. Co raz więcej dzieci już o tym po prostu się dowiaduje i wykazuje chęć do dowiadywania się więcej, więc jak już dzieci chcą, to już tylko kwestią czasu bądź logistyki jest to, żeby miały do tego możliwość. I o ile więcej specjalistów i firm, nie tylko patrząc na to przez pryzmat biznesowy, ale bardziej może taką misję, bo ja to cały czas traktuję jako misję, będzie to traktowała jak my, no to jestem spokojny tego, że te technologie, które my wykorzystujemy jako zawodowi programiści, będą trafiały w jakiejś spakowanej i przyjaznej formie do tych najmłodszych, i narzędzia, które powstają, wszystkie wielkie korporacje budują tego typu narzędzia do tego, żeby właśnie odpowiadać tym potrzebom na zachodzie. Jeżeli one będą się sprawnie adoptowały również w innych częściach świata, ale też możliwości, czy nawet ta zwykła logistyka, czyli liczba komputerów, dostęp do Internetu i tym podobne rzeczy, jakby problem z tym będzie malał, to na pewno będzie ten boom bardziej widoczny i miejmy nadzieje, że finalnie odpowie to i rozwiąże w jakikolwiek sposób tą lukę na rynku pracy. Bo z nas wiele osób się śmieje, że po prostu już prowadzimy rekrutacje do firm outsourcingowych na etapie wczesnoprzedszkolnym, ale tak nie jest. Wiadomo, że to jest długoterminowa perspektywa, żeby te dzieci znalazły na tyle pasji, żeby chciały pracować w zawodzie po ukończeniu pełnoletności, ale wydaje mi się, że ta nauka będzie się rozwijała i na pewno będzie zahaczała o te same aspekty z którymi my się zderzamy. Idziemy na jakieś konferencje programistyczne i widzimy rozwój technologii idący w stronę IOT, wykorzystanie teraz wielkich innych Buzzword’ów czy inne Blockchainy i tym podobne rzeczy. Jeżeli to rzeczywiście znajdzie potencjał biznesowy i będzie potrzeba rynku pracy do tego, żeby ktoś miał takie umiejętności, a nie inne, to te dzieci będą na pewno tego nauczane z mniejszym lub większym skutkiem. A jedyni patrząc na to, czego uczą się dzieci na zachodzie, widzę, że naprawdę te narzędzia stają się co raz bardziej przyjazne, i co raz więcej, i co raz młodsze dzieci w różnych formach tą wiedzę posiadają. Mamy teraz jakieś kolonie dla dzieci organizowane, są różne obozy, są właśnie nauczanie poprzez live streamingi, czy webinary Internetowe, gdzie dociera to do dzieci, które nie zawsze mogą na takie zajęcia dojechać. I to jest trend, który wydaje mi się będą przybierać szkoły programowania, który przybieramy my i który przyczyni się do tego, że ta wiedza dotrze do jeszcze większej liczby osób, a finalnie poprawi to jakość naszego całego rynku IT i branży. Taką mam nadzieję.

Krzysztof: Dzięki Marcin. Super, że podzieliłeś się swoją wiedzą, doświadczeniem. Myślę, że zachęciłeś rodziców, którzy słuchają tego podcastu i przyszłych rodziców do aktywnych działań związanych z nauką programowania swoich pociech. Wszystkie linki do materiałów, o których tutaj wspomnieliśmy zawrzemy w notatkach. Ja ci jeszcze raz bardzo dziękuję i powiedz proszę, gdzie ciebie można znaleźć w sieci, jak się z tobą skontaktować najlepiej.

Marcin: W zasadzie jestem bardzo aktywny w sieci i można mnie znaleźć wszędzie. Ostatnio najbardziej aktywny chyba jestem na Twitterze, więc Marcin Zajkowski na Twitterze, Marcin Zajkowski na Facebooku, LinkedIn, bawię się też ostatnio w streaming na Youtubie, więc na Youtubie też mnie można znaleźć. No i oczywiście na Wowschool.pl jak najbardziej też kontakt i wszelkie pytania techniczne czy dotyczące współpracy trafią w moje ręce, także wydaje mi się, że jestem dość łatwą osobą do znalezienia w sieci.

Krzysztof: Świetnie. Ja ci jeszcze raz bardzo dziękuję i do usłyszenia. Cześć

Marcin: Dziękuję bardzo za zaproszenie. Trzymaj się. Cześć.

Krzysztof: I to na tyle z tego, co przygotowałem dla was na dzisiaj. Bardzo fajna i ciekawa rozmowa z Marcinem, która mam nadzieję przybliżyła wam temat nierozerwalnie związany z IT i będący przyszłością IT, to znaczy edukację informatyczną najmłodszych. Wszystkie linki znajdą się w opisie do tego odcinka. Ja chciałbym wam podziękować za nowe opinie i gwiazdki, które pojawiły się w katalogu iTunes, bardzo mnie to cieszy i motywuje do nagrywania następnych odcinków, także wielkie dzięki. Dziękuję również za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam po kolejne. Do usłyszenia. Cześć. 

Dziękuję ci za wysłuchanie kolejnego odcinka podcastu Porozmawiajmy o IT. Chciałbym, by ten podcast docierał do jak najszerszego grona słuchaczy. Możesz mi w tym pomóc, zostawiając gwiazdki i opinie w katalogu iTunes lub innej aplikacji, z której korzystasz do słuchania podcastów. Będę ci wdzięczny za podzielenie się informacją o tym podcaście w mediach społecznościowych. Jeszcze raz dzięki za bycie ze mną i do usłyszenia w kolejnym odcinku. Cześć.

mm
Krzysztof Kempiński
krzysztof@porozmawiajmyoit.pl

Jestem ekspertem w branży IT, w której działam od 2005 roku. Zawodowo zajmuję się web-developmentem i zarządzaniem działami IT. Dodatkowo prowadzę podcast, kanał na YouTube i blog programistyczny.